Press enter to begin your search

Chcesz zostać korektorem? To zabierze Ci dzieciństwo!

Chcesz zostać korektorem? To zabierze Ci dzieciństwo

Chcesz zostać korektorem? To zabierze Ci dzieciństwo!

Zawsze mi się wydawało, że jestem oczytaną osobą. Nauka przychodziła mi całkiem łatwo; matematyka, biologia, historia – wszystko szybko wchodziło mi do głowy i nawet w większości tam zostawało (chociaż nie mam aż takich zdolności jak mój mąż, który po 15 latach od skończenia liceum wciąż potrafi podać z pamięci dziewięć sposobów otrzymywania soli). Ale kiedy zajęłam się na poważnie korektą tekstu, zorientowałam się, że nic nie wiem! Ani o języku, ani o życiu. Niemal codziennie dowiaduję się czegoś, co burzy mój pogląd na świat. Chcesz zostać korektorem? Zastanów się dobrze! Ten zawód odbierze Ci dzieciństwo!

Uwaga! Nie czytaj dalej, jeśli chcesz zachować niewinność dziecka!

Chcesz zostać korektorem? Nie zaczyna się zdania od więc

„Nie zaczynamy zdania od «więc»”

Na początek rozprawmy się z językiem polskim. Panuje przekonanie, że to na nim korektor zna się najlepiej. I rzeczywiście tak powinno być, ale trzeba pamiętać, że wiedza wyniesiona z pierwszych lat nauki nie wystarczy. Szkoła wiele rzeczy upraszcza – co jest zrozumiałe i ma swoje uzasadnienie. Chcąc zostać korektorem, musisz jednak pójść o krok dalej.

Czy ktoś Ci kiedyś powiedział, że „nie zaczyna się zdania od «więc»”? Tak? Zapomnij o tym! Zdanie możemy zacząć od „więc”, od „i”, od „ale”, a nawet od „no” albo wielokropka i do tego małą literą. Bo tak mówimy i czasem chcemy to dokładnie oddać na piśmie.

Jedno z najtrudniejszych zadań korektora to przełożenie ekspresji mowy na język pisany. Dlatego tak trudno jest napisać i poprawić dialog. I dlatego wiele czasu zajmuje zredagowanie wywiadu czy stworzenie zgrabnego artykułu z tekstu spisanego ze słuchu, np. w przypadku sporządzania transkrypcji podcastu. Ale nie wolno się ograniczać szkolną zasadą, że „zdania nie zaczynamy od «więc»”. Zaczynamy – byle to miało dobre uzasadnienie.

Chcesz zostać korektorem? Nie stawia się przecinka przed i

„Przed «i» nie stawiamy przecinka”

Akurat! Oczywiście, że stawiamy, i to w wielu różnych sytuacjach. W kursie korekty tekstu, który tworzę, przyjęłam taką zasadę – najpierw przedstawiam reguły krok po kroku, jak na ortografię przystało. Później wyróżniam te, które najczęściej sprawiają problem piszącym, a więc i korektorom – bo oni muszą być wyczuleni i zgrabnie je wyłapywać. I tak na przykład w dziale o przecinku są osobne podpunkty zatytułowane: Przecinek przed „i”, Przecinek przed „to”, Przecinek przed „czy”

Wobec tego kiedy stawiamy przecinek przed „i”? Jest kilka takich sytuacji:

  • Gdy zamykamy zdanie wtrącone albo podrzędne. Skoro je przecinkiem otworzyliśmy, to przecinkiem musimy je zamknąć, niezależnie od tego, co stoi później.
    Przykład: Dopiła kawę, która zdążyła już całkiem ostygnąć, i wróciła do przerwanej pracy.
  • Gdy „i” się powtarza. Ale uwaga! Powtórzenie musi dotyczyć tego samego poziomu zdania.
    Przykład: Na śniadanie zjadł i tosty, i jajecznicę.

O co chodzi z tym „poziomem zdania”? Weźmy inny przykład:

  • Na śniadanie zjadł tosty i jajecznicę i wyszedł z domu.

Tu przecinka nie stawiamy, mimo że „i” pojawiło się dwa razy. Dlaczego? Bo jedno „i” łączy dopełnienia (tosty, jajecznica), a drugie „i” łączy orzeczenia (zjadł, wyszedł). Są to więc dwa różne porządki zdania.

  • Gdy „i” rozpoczyna dopowiedzenie lub wtrącenie. Robimy przed nim wyraźną przerwę, bierzemy oddech.
    Przykład: Że też musiał mi to zrobić, i to akurat dzisiaj!

Chcesz zostać korektorem? Duża czy wielka litera

„Nie mówi się «duża litera», tylko «wielka litera»”

Uwielbiam to. Produkuję się na Instagramie, tłumacząc po kolejnej zagadce językowej, co powinniśmy zapisywać dużą, a co małą literą, a potem dostaję same komentarze pt. „Ale czy na pewno mówi się «duża litera», a nie «wielka»?”. Prawda jest taka, że można mówić dowolnie. „Duży” i „wielki” w przypadku liter to synonimy. Możemy więc pisać „dużą/wielką literą”, „od dużej/wielkiej litery”, byle nie „z dużej/wielkiej litery” – bo to ostatnie uważane jest za rusycyzm. Kolejny mit z dzieciństwa obalony!

Chcesz zostać korektorem? Skąd się biorą błędy w książkach

„To, co napisane, jest święte”

Pamiętacie, jak to było przed erą Internetu? Dorośli mówili nam, że jeśli chcemy się nauczyć ortografii, powinniśmy dużo czytać. A co my powiemy swoim dzieciom? Pół biedy, jeśli sięgną po książki, chociaż przy obecnym systemie wydawniczym, kiedy każdy próbuje zmieścić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, nawet w książkach jest sporo błędów (zobacz tekst o tym, skąd się biorą błędy w książkach). Ale przecież najczęściej dzieci będą „czytać Internet”. A tam każdy może napisać, co mu się podoba. Ba! Każdy może wydać e-book, a nawet go sprzedawać. I nie zawsze zwróci się o pomoc do korektora. W takiej internetowej namiastce książki może więc roić się od błędów. Nie mówiąc już o tablicach informacyjnych czy instrukcjach obsługi, które najtrafniej by było określić wspólnym mianem: Koszmar Korektora.

To, co napisane, już nie jest święte. Bo pisanie przestało być elitarne, nie jest zarezerwowane dla wąskiego grona uczonych osób. I bardzo dobrze! Tylko że teraz my, czytelnicy, a szczególnie my, korektorzy, musimy bardziej się postarać, jeśli chcemy nauczyć się zasad języka.

Chcesz zostać korektorem? Nie krzycz w lesie

„W lesie nie można krzyczeć”

Jeśli myślicie, że praca korektora zweryfikuje tylko Wasze wyobrażenie o języku polskim – nic bardziej mylnego. Korektor to prawdziwy człowiek renesansu. Nikt inny na świecie nie czyta tak wiele tak różnych tekstów, od czasopism prawniczych, przez romanse dla nastolatków, po instrukcję obsługi glebogryzarki. I przy każdym z tych tekstów dowiaduje się rzeczy, o których nie miał pojęcia. A czasem miał pojęcie, ale całkiem odmienne.

„Nie krzycz, nie jesteś w lesie” – ile razy słyszeliście ten tekst w dzieciństwie? Nie musicie liczyć, zakładam, że sporo. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie! Przekonałam się o tym, redagując teksty do magazynu „Kukumag” – pisma dla rodziców utrzymanego w duchu pedagogiki Montessori (pierwszy numer ukaże się już niedługo). Kiedy jesteśmy w lesie, powinniśmy się zachowywać głośno, żeby zwierzęta o nas wiedziały i miały szansę obejść nas szerokim łukiem. Szczególnie koło dzika nie wolno przemykać na palcach. Dzik bardzo słabo widzi i jeśli nas nie usłyszy, tylko dojdzie do niego jakiś szelest, to ruszy w tę stronę, żeby zbadać sprawę – a wtedy może się zrobić niebezpiecznie. Kiedy ostatnio wychodziliście na drzewo? No właśnie.

Chcesz zostać korektorem? Zapytaj astronautę

„Spadające gwiazdy spełniają życzenia i są bardzo romantyczne”

Jasne, dopóki nie zdajemy sobie sprawy, co tam właściwie spada. Wiecie, co się dzieje z wydalonymi produktami przemiany materii w kosmosie? Astronauci gromadzą je w specjalnych pojemnikach, a jak zbierze się ich dostatecznie dużo, wyrzucają je „za burtę”. Taki pakunek z odpadkami spada na Ziemię i spala się w atmosferze. Z dołu wygląda to jak… spadająca gwiazda.

Kiedy następnym razem będziecie mieli ochotę zamknąć oczy i pomyśleć życzenie, zastanówcie się, czy to czasem nie leci wczorajszy obiad astronautów. Obrzydliwe, co? W tym wypadku moje sielskie wyobrażenie z dzieciństwa runęło przez korektę książki Zapytaj astronautę Tima Peake’a. Z tego miejsca bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu – wyjazdy pod namiot nieodwołalnie straciły dla mnie swój urok.

Chcesz zostać korektorem? Zebra

„Zebra jest biała w czarne paski”

Też tak myśleliście? Ja dałabym sobie za to rękę uciąć! Ale to nieprawda. W okresie płodowym, czyli kiedy mała zebra siedzi sobie jeszcze bezpiecznie w brzuchu mamy zebry, jest cała czarna! Dopiero później pojawiają się białe paski, u każdej w innym układzie. Podobno to czarno-białe umaszczenie pomaga zebrze uporać się z uciążliwymi owadami, bierze też udział w regulacji temperatury ciała. A wszystkiego tego dowiecie się, gdy odwiedzicie łódzkie zoo i przeczytacie tamtejsze tablice informacyjne. Bez obaw, nie będziecie mieć po nich koszmarów – robiłam ich korektę, powinno być wszystko w porządku.


Sami widzicie, że zawód korektora to trudny sposób zarabiania na życie. Nie dość, że człowiek musi się cały czas uczyć, to jeszcze odbiera mu się dzieciństwo. Weźcie to pod uwagę, jeśli zechcecie zostać korektorami. Bo co zostało raz przeczytane, nie może już być odprzeczytane – te informacje zostaną z Wami do końca życia.

Jeśli macie ochotę poznać więcej ciekawostek ze świata korektorów, kliknijcie baner poniżej i zapiszcie się na newsletter. W każdy czwartek będę Wam przesyłać garść przydatnych informacji – albo dłuższych, albo z serii „krótka piłka”. I obiecuję, że nie zabiorą Wam one dzieciństwa. A przynajmniej nie wszystkie.

Newsletter dla korektorów i nie tylko zapisz się

Grupa na Facebooku Po drugiej stronie książki Nie tylko dla korektorów

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Ewa PopielarzDominika Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominika
Gość
Dominika

Tym tekstem tylko zwiększyła Pani moją chęć zostania korektorką 😉