Press enter to begin your search

Minusy pracy korektora – czy istnieją i dlaczego jest ich aż tyle?

Minusy pracy korektora - czy istnieją i dlaczego jest ich tak dużo

Minusy pracy korektora – czy istnieją i dlaczego jest ich aż tyle?

„Rób to, co kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia”. Akurat! Takie sentencje pięknie brzmią na Instagramie, ale widocznie życie nie scrolluje mediów społecznościowych, bo toczy się zupełnie innym rytmem. W życiu każdy bywa zmęczony i każdy miewa dość. Wszystkiego! Nawet idealnej pracy, będącej spełnieniem marzeń.

Praca korektora nie jest wyjątkiem. To zawód taki sam jak inne, tylko trochę ciekawszy. Nawet korektor ma czasem dość i chciałby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, ale wie, że tam też dopadną go tabliczki informacyjne, na których jego korektorskie oko będzie bezwiednie szukało błędów. Jakie wobec tego są największe minusy pracy korektora? Posłuchajcie!

Minusy pracy korektora - Żółty fotel uszak z Ikei

Pierwszy minus pracy korektora: Bardzo mało czytasz

Nie, korekta tekstów to nie to samo co czytanie. Oczywiście każdy korektor (ja także), przedstawiając się, stwierdza błyskotliwie, jakoby zarabiał na czytaniu, ale nie wierzcie temu! Czytanie w zawodzie korektora jest zupełnie inne niż to, które kojarzy się z ciepłym kocem, książką, kakao (albo kakałkiem*) i żółtym fotelem uszakiem z Ikei.

Po pierwsze korektor nie zawsze czyta to, co lubi. I pół biedy, jeżeli przygotowuje korektę beletrystyki innego gatunku niż jego ulubiony. Może to potraktować jako poznawanie nowych światów. Ale korektor czyta też ulotki, katalogi, umowy, akty prawne, czasopisma medyczne, aneksy, zestawienia i wszystko to, od czego normalny człowiek trzyma się z daleka. I nawet jeśli ów korektor zakopie się z laptopem pod kocem, na żółtym fotelu uszaku z Ikei, to nic nie zdoła naprawić faktu, że piątą godzinę zmaga się z ładunkami elektrycznymi protonu i anihilacją elektronowo-pozytonową.

Minusy pracy korektora - Korektor - zawód dla humanistów

Poza tym czytanie po kilka razy tego samego tekstu albo wracanie wciąż do tych samych zdań, a co najważniejsze – czytanie literka po literce nie sprawiają takiej przyjemności jak wieczorna lektura z (niech już będzie) kakałkiem, i to w fotelu uszaku z Ikei.

Jeśli więc ustaliliśmy już, że korektor nie czyta w pracy, to może przynajmniej – jak w przypadku innych ludzi – zostają mu wieczory i „świeckie” książki czytane dla przyjemności? Owszem, tyle że często korektor wieczorami nadrabia zadania, których nie zdążył wykonać w ciągu dnia, szczególnie jeśli jest korektorem-matką pracującą z małym dzieckiem w domu. Poza tym po całym dniu spędzonym wśród słów jedyne litery, które chce zobaczyć po zachodzie słońca, to magiczna siódemka: N E T F L I X.

Minusy pracy korektora - Nie kupuj mu książki, jedną już ma

Drugi minus pracy korektora: Nikt nie daje Ci książek w prezencie. Twoim dzieciom też nie

Cały świat sądzi, że skoro jesteś korektorem, to przeczytałeś już wszystkie książki od Kroniki polskiej Wincentego Kadłubka do ostatnich bestsellerów Empiku. Tymczasem – patrz punkt pierwszy. Na wszelki wypadek jednak Twoi znajomi i rodzina nie kupują Ci książek, bo zbyt duże jest prawdopodobieństwo, że trafią na taką, którą już czytałeś albo którą masz na półce. Co więcej – nikt nie kupuje książek Twoim dzieciom! I w tym wypadku może nawet słusznie, bo w jakiś magiczny sposób książki dla dzieci same trafiają do Twojego domu. I Twoja karta płatnicza na pewno nie ma z tym nic wspólnego! A przynajmniej taka jest oficjalna wersja „dla męża”.

Trzeci minus pracy korektora: Ludzie boją się przy Tobie mówić (i pisać)

Gdybym dostawała złotówkę za każde zagajenie rozmowy w stylu: „Tylko nie zwracaj uwagi na błędy”, „Przepraszam, ale piszę ze słownikiem i on mnie poprawia”, „Musisz się łapać za głowę, czytając to, co do Ciebie piszę” – byłabym już korektorem pracującym na Bahamach. A prawda jest taka, że wytykanie ludziom błędów nie należy do najprzyjemniejszych aktywności życiowych. Są co prawda osobniki internetowe, które specjalizują się w tego typu rozrywkach, ale jest to gatunek nieliczny i – miejmy nadzieję – wymierający.

Minusy pracy korektora - Korektor to nie jest zawód dla perfekcyjnych ludzi

Korektor, nawet jeżeli widzi błędy w komentarzach czy innych tekstach zamieszczanych w mediach społecznościowych, nie zgrzyta zębami i nie sięga po scyzoryk, który otworzył mu się właśnie w kieszeni. Ba, korektor w mediach społecznościowych sam od czasu do czasu popełnia błędy. Bo pisze szybko… Bo autokorekta… Bo nie sprawdzi, nie przeczyta… Bo bycie perfekcyjnym nie jest jego życiowym celem. Dlatego nie bójcie się pisać do korektorów. Pomijając wszystko – gdyby ludzie nauczyli się nieomylności, korektorzy przestaliby być potrzebni. A tego przecież nie chcemy.

Czwarty minus pracy korektora: Jak ognia unikasz miejsc publicznych

I to nie dlatego, że większość dnia spędzasz w swojej lekko przyciemnionej korektorskiej dziupli, przy świetle ikeowskiej (a jakże!) lampki, w żółtym fotelu uszaku, do tego z (owszem!) kakałkiem i boisz się świata, słońca i ludzi. Unikasz miejsc publicznych ze względu na wszechobecne plakaty, ogłoszenia, transparenty, instrukcje, które nigdy nie widziały korektorskiego czerwonego cienkopisu.

Minusy pracy korektora - Korektorzy są wszędzie

To niesamowite, ile podwójnych spacji można umieścić na jednym plakacie dotyczącym postępowania przy zakrztuszeniu z przychodni dla dzieci albo ile smutnych sierot zostaje na końcach wersów w instrukcjach obsługi domowych urządzeń. Najgorzej jest, kiedy korektor musi podpisać umowę o dzieło albo klauzulę o zachowaniu poufności i wie, że jeśli dostałby ją wcześniej do korekty, spędziłby nad nią pół dnia, a i tak nie zdołałby doprowadzić jej do ładu. Ale ponieważ korektor rejestruje błędy tylko wtedy, kiedy mu za to płacą, zaciska zęby, zamyka oczy i próbuje przejść przez świat, nie zwracając uwagi na umowy, plakaty, ulotki i ogłoszenia.

Piąty minus pracy korektora: Wiesz, że nic nie wiesz

Przeglądając całymi dniami teksty wymagające poprawy, korektor zaczyna zauważać u siebie symptomy choroby zwanej nerwicą słownikową. Apogeum nadchodzi, kiedy sprawdza w słowniku, czy „który” naprawdę pisze się przez „ó”, a „Mojżesz” naprawdę przez „ż”. Bo jeśli w artykule profesora judaistyki w tym drugim słowie uparcie pojawia się „rz” (autentyczny przykład), to korektor zaczyna wątpić w swoją znajomość ortografii. Korektor w ogóle dużo i często wątpi.

Minusy pracy korektora - Wątpię, więc jestem korektorem

Jeśli myślicie o pracy w tym zawodzie i sądzicie, że nadejdzie dzień, kiedy otworzycie tekst do poprawy i przygotujecie go od początku do końca bez wertowania słownika albo chociaż zerknięcia do Poradni PWN, to możecie już teraz porzucić te nadzieje. Im więcej będziecie poprawiać, tym więcej pojawi się wątpliwości. To kwintesencja zawodu korektora. Im więcej niuansów językowych poznajemy, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, jak wiele nauki jeszcze przed nami. Dlatego celem korektora nie powinno być opanowanie wszystkich reguł poprawnościowych, ale wyrobienie w sobie nawyku permanentnego wysnuwania wątpliwości i wertowania słowników (nawet jeśli są internetowe).


Oczywiście każdy z tych punktów można by odwrócić. Korektor to człowiek, który nie musi umieć wszystkiego na pamięć, bo zna źródła i może do nich zawsze sięgnąć. Korektor to człowiek, który spędza całe dnie w ikeowskim fotelu uszaku, a to pracując, a to oglądając Netflix. Korektor wreszcie to człowiek, który otacza się książkami, nawet jeśli ich nie czyta, ale to przecież i tak przyjemne.

Mieliście już okazję poznać blaski i cienie pracy korektora? Co lubicie, a czego nie lubicie w tym zawodzie? Co Was przeraża, a co do niego przyciąga?

Pamiętajcie: korekta to nie czysta rozrywka, to praca, ale przyjemniejsza niż inne

* Nie, nie ma słowa „kakałko”. Ale jeśli połączymy siły, stworzymy uzus i językoznawcy się ugną! #KakałkoDoSłowników

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Ewa PopielarzIlonasFelicja Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ilonas
Gość
Ilonas

Fajny tekst! I byłabym na bank jedna z tych znajomych co bałaby się pisać czy odezwać (no może mniej). Hehe! Jestem u Ciebie od niedawna ale uważam ze jest to szalenie fajny profil (mowa o insta), a na blogu na razie tylko ten temat przeczytałam ale już gonie nadrabiać! Buzi

Felicja
Gość

Zgadzam się z prawie każdym punktem. Jedynie napiszę, że staram się dużo czytać, szczególnie dla przyjemności. Ponadto czytam książki do tworzenia recenzji, by pisać i pracować nad swoim warsztatem. Na razie kiepsko mi idzie.