Press enter to begin your search

Podróż sentymentalna – książki z dzieciństwa

Książki z dzieciństwa Podróż sentymentalna

Podróż sentymentalna – książki z dzieciństwa

Dorastasz, idziesz na swoje, masz własne dzieci, śledzisz nowości wydawnicze, żeby dostać najlepsze książki na rynku. Zachwycasz się Tulletem, podziwiasz pomysłowość książek paragrafowych, pop-upów w sprytny sposób przemycających wiedzę o ekologii. I żałujesz, że „za Twoich czasów” takich wydawnictw nie było. A potem trafiasz przez przypadek na aukcji internetowej albo w antykwariacie na okładkę książki z dzieciństwa, z Twojego dzieciństwa! I już wiesz, że bez niej z tego sklepu nie wyjdziesz.

Dwadzieścia–trzydzieści lat temu książki może nie były tak barwne i interaktywne, ale i one umilały nam czas. Łza się w oku kręci, kiedy uświadomimy sobie, ile wspomnień przywołują. Szczególnie kiedy chodzi o tytuły, które z mroku niepamięci wydobędzie dla nas przypadek. Zapraszam Was dziś w podróż sentymentalną po książkach z mojego dzieciństwa. Każda z nich to osobna historia. Na pewno macie wiele podobnych, własnych – koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu!

Książki z dzieciństwa Poczytaj mi mamo

Bałwanki

Szukałam zupełnie innego tytułu. Ale wiecie, jak jest na Allegro – kiedy już zdecydujesz się na kupno jednej książki w antykwariacie, przeglądasz całą ofertę, żeby sprawdzić, czy nie udałoby się czegoś dołożyć do koszyka. Ta okładka sprawiła, że oczy mi się zaświeciły. Nagle napłynęła fala wspomnień. Przecież ja tę książkę znam!

Dopóki nie wzięłam jej do rąk, nie pamiętałam, że to tytuł z serii „Poczytaj mi, mamo”. Kupowałam przecież wznowienia tych wydań dla moich dzieci. Ale bałwanków w nich nie było. Teraz mam już tę książkę w swoim domu. I moje dzieci zachwycają się nią tak samo jak ja trzydzieści lat temu.

Książki z dzieciństwa Poczytaj mi mamo

Poczytaj mi, mamo

Skoro już mowa o tej kultowej serii – w nowych wydaniach Naszej Księgarni długo szukałam opowiadania o kotku, który zgubił mamusię. Pamiętałam tylko scenę z zielonym okiem. Piesek pokazał je kotkowi, sądząc, że to jego mama. Oczywiście domyślacie się, że było to radio. Bajeczkę o zagubionym kotku w końcu znalazłam. I jestem dozgonnie wdzięczna Naszej Księgarni za wydanie tych kilku tomów serii „Poczytaj mi, mamo”. Dla urodzonych w latach osiemdziesiątych to prawdziwa podróż w czasie.

Książki z dzieciństwa Biblia w obrazkach

Biblia w obrazkach

To właśnie Biblii w obrazkach szukałam, kiedy trafiłam na wspomniane wyżej bałwanki. Już jutro w ramach cyklu „Przy stoliku o książkach i grach dla dzieci” będę Wam opowiadać o książkach religijnych. Częściowo z myślą o zbliżających się komuniach, ale też bardziej ogólnie, bo zobaczymy także książki dla maluchów. Nie mogło wśród nich zabraknąć Biblii, którą pamiętam z dzieciństwa. W księgarniach trudno na nią trafić, ale od czego są antykwariaty?

Każda strona to znów fala wspomnień. Pamiętam, jak czytałam tę Biblię mojemu bratu, a później razem odpowiadaliśmy na pytania. I mimo że pokażę Wam jutro mnóstwo tytułów, które interpretują Pismo Święte w rozmaity sposób, czasem nawet kontrowersyjny, to właśnie ta Biblia będzie dla mnie zawsze podstawą, jeśli chodzi o wprowadzanie najmłodszych w świat religii.

Książki z dzieciństwa Baśnie Andersena

Andersen

Znów ukłon w stronę wydawnictw, które wznawiają stare wydania. Bo jeśli Andersen, to tylko z rysunkami Jana Marcina Szancera. Tę książkę czytał nam Tato – wieczorami, do poduszki. W czasach, kiedy to jeszcze nie było modne ani zalecane przez blogi parentingowe. Najchętniej wybieraliśmy opowieść o stokrotce. Bywało, że Tato zmieniał zakończenie – wszystko zależało od tego, czy płakaliśmy już w połowie, czy byliśmy twardzi i próbowaliśmy dotrwać do końca. Jeśli nie wiecie, jak kończy się historia o stokrotce, musicie koniecznie nadrobić kanon baśni Andersena. Pamiętajcie – dzieciom nic się nie stanie, jeśli czasem zmienicie końcówkę!

Książki z dzieciństwa Bromba i inni

Bromba i inni

Psztymucel Nulek – niegdyś specjalista samochodowy, dziś zamiłowany leśnik. Malinka i Fikander – najdziwniejsza para pod słońcem. Pciuch, który zawsze jest wczoraj albo jutro, dlatego pracuje na poczcie i dostarcza spóźnione przesyłki. Gżdacz, co odwiedził nasz świat, zaglądając przez dziurę kosmiczną, i pocieszał chłopca, który zgubił się w lesie i przeciekał, bo nie mógł znaleźć swojej mamy.

Wystarczyło, żeby Was zaciekawić? Ta cudowna książka Macieja Wojtyszki wcale nie jest dziś tak łatwo dostępna. A ja jestem przekonana, że moje dzieciństwo bez Bromby nie byłoby takie samo. Dziś czytają ją moje dzieci i śmieją się w tych samych miejscach. Wygląda na to, że świat aż tak bardzo się nie zmienił.

Czekam na Wasze książki z dzieciństwa!

Co czytaliście, co do dziś wspominacie? Pozwólcie sobie na małą podróż sentymentalną do dawnych lat. Powspominajmy wspólnie!

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Ewa PopielarzKrystyna M. Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Krystyna M.
Gość

Wspomnę dwie książki, które chyba ą mało popularne, ale wywarły na mnie duży wpływ w dzieciństwie. Obu się trochę bałam, przyznaję. Może za wcześnie je przeczytałam (bardzo wcześnie nauczyłam się czytać), a może to wcale nie są tak naprawdę książki dla dzieci? Pierwsza to: Marta Tomaszewska “Omijajcie wyspę Hula”. Czysty surrealizm! 🙂 Druga to: Maria Kral “Parasol Autrudusa”. Polecam wszystkim dorosłym.

Ewa Popielarz
Gość

Muszę ich poszukać, bo nie znam żadnego z tych tytułów! Pamiętam za to – tak w temacie książek przeczytanych “na wcześnie” – jak Tato podsunął mi “Grę w klasy” Cortazara. Przeczytałam ją w drugiej albo trzeciej klasie podstawówki. Oczywiście nic nie zrozumiałam, nie pamiętam z niej ani słowa. Ale byłam zafascynowana samą formą powieści, którą można czytać “w różnych kierunkach”. Kiedyś będę musiała do niej wrócić 🙂