#007 Akademia korekty tekstu – poznaj kurs on-line, na którym nauczysz się, jak zostać korektorem

PDSK#007 Akademia korekty tekstu – poznaj kurs online, na którym nauczysz się, jak zostać korektorem (podcast)

Od dekady lata parzyste są dla mnie wyjątkowo łaskawe. W roku 2010 urodził się mój pierwszy syn, w 2012 – córka, w 2014 – kolejny syn. W roku 2016 założyłam firmę, a w 2018 przyszedł na świat Jaś – czwarty. Możecie sobie więc wyobrazić, że z drżeniem oczekiwałam na to, co przyniesie rok 2020. I rzeczywiście, znów doczekałam się kolejnych narodzin, ale tym razem światło dzienne ujrzał mój pierwszy kurs internetowy pod nazwą Akademia korekty tekstu. Wiosną 2020 roku odbyła się pierwsza edycja kursu, w ramach której zawodu korektora uczyło się aż 80 osób. Wielkimi krokami zbliża się edycja druga, jesienna. Już 1 października kolejna grupa kursantów zacznie poznawać tajniki świata korekty i edycji tekstu, dlatego tegoroczny wrzesień minie nam również w tym podcaście pod znakiem Akademii i tego, jak zostać korektorem.

W tym odcinku opowiem Wam o kursie, o tym, jak jest zbudowany i co możecie dzięki niemu zyskać, a pomogą mi w tym kursantki Akademii – Agata Borowska, Dominika Surma, Renata Kotas, Ania Szczęch i Monika Zaborska zgodziły się nagrać dla Was krótkie wspomnienia z czasu nauki na kursie. Zobaczycie, jak to wszystko wyglądało ich oczami, a o tym, co będzie się działo w kolejnym odcinku, opowiem Wam na zakończenie.

Zapraszam Was do świata Akademii korekty tekstu!

Zapisz się na listę oczekujących!

Zarejestruj się na webinar, na którym dołączysz do Akademii!

Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne

Montaż: Kamil Dudziński

Transkrypcja: Dorota Siwek

Goście odcinka

Agata Borowska

Dominika Surma

Renata Kotas

Anna Szczęch

Monika Zaborska

Akademia korekty tekstu - kurs dla korektorów, kurs online 2020

Plan odcinka

  1. Cztery filary Akademii korekty tekstu
  2. Co jeszcze otrzymasz na kursie?
  3. Praktyki dla korektorów
  4. Ludzki wymiar korekty, czyli atmosfera w grupie
  5. Ile trwa nauka na kursie korekty?
  6. Pogotowie językowe
  7. Test końcowy i certyfikat ukończenia Akademii korekty tekstu
  8. Czy korektor musi być po polonistyce?
  9. Nowy zawód w dwa miesiące

Transkrypcja podcastu #007 Akademia korekty tekstu – poznaj kurs on-line, na którym nauczysz się, jak zostać korektorem

Ewa Popielarz: Snucie wspomnień zacznie Agata.

Agata Borowska: Dzień dobry wszystkim, którzy zastanawiają się nad tym, czy warto dołączyć do drugiej edycji Akademii korekty tekstu. Od razu mówię, że warto. Nazywam się Agata Borowska, jestem copywriterką, transkrybentką, ale chciałam poszerzyć swoje usługi również o korektę i redakcję tekstu. Zawsze interesowałam się pracą z tekstem, więc dla mnie to była naturalna decyzja, żeby w końcu poznać te wszystkie zasady, które niby znałam, ale nie było to w ogóle usystematyzowane. Kiedy zaczęłam krążyć po Internecie, żeby spróbować jakkolwiek tę wiedzę usystematyzować, okazało się, że darmowej wiedzy jest mnóstwo na blogach, na YouTubie, ale żeby zebrać to w jedną sensowną całość, śmiało musiałabym poświęcić na to kilka tygodni. To jest właśnie olbrzymi plus Akademii korekty tekstu – twórczyni, czyli Ewa Popielarz, wykonała za mnie tę pracę, czyli zrobiła selekcję tego materiału, który faktycznie przydaje się w pracy korektora, z zaznaczeniem, które rzeczy będą się pojawiać bardzo często, a które rzadziej. Wiadomo, że praca korektora polega na tym, by samemu szukać informacji, bo ciągle pojawiają się nowe smaczki w tekstach do ulepszania, więc i tak samodzielna praca leży po naszej stronie. Niemniej zaoszczędziłam mnóstwo czasu na szukaniu. Zapłaciłam za konkretne usystematyzowanie wiedzy w Akademii. 

EP: Teraz już wiecie, dlaczego wspomnienia Agaty wybrałam na początek. Wybrałam je dlatego, że Agata zaczyna od rzeczy podstawowej, to znaczy od materiałów, które dostaniecie w Akademii korekty tekstu. Tych materiałów jest całkiem sporo i postaram się je teraz szybko wypunktować.

Cztery filary Akademii korekty tekstu

Przede wszystkim to są PDF-y. To jest nasza baza wiedzy. Jest to prawie 1000 stron informacji na temat korekty i edycji tekstu, na temat programów do korekty i na temat organizacji pracy korektora, bo tak właśnie jest podzielony kurs. Kurs jest podzielony na cztery moduły.

Moduł 1. Kurs korekty językowej

Pierwszy moduł to tzw. kurs korekty językowej. Uczymy się na nim zasad poprawności językowej, rozpoczynając od przecinka, poprzez pisownię łączoną/rozłączoną, pisownię małymi/dużymi literami, aż po zasady składni i inne reguły, które są niezbędne dla korektora. To jest nasza podstawa. Na wiosnę, kiedy opowiadałam o tym kursie, porównałam go do tortu. Ta podstawa była naszym biszkoptem. Bez tego dalej nie pójdziemy. Nie możemy zaczynać nauki tworzenia dekoracji, kiedy nie wychodzi nam pieczenie podstawy do naszego ciasta. Tym właśnie jest moduł pierwszy.

Moduł 2. Kurs edycji tekstu

Koncentrujemy się na nim przez całe trzy tygodnie, a później na scenę wkracza moduł drugi, czyli kurs edycji tekstu. Tutaj już przechodzimy na nieco wyższy poziom, to znaczy do zasad edytorskich, czyli tego, jak tekst powinien wyglądać. Jeżeli w lekcji o liczebnikach w module pierwszym uczyliśmy się tego, jak należy odmieniać liczebniki, jaka jest składnia liczebników, jak je tworzyć, to w lekcji o liczebnikach w module drugim – bo też taka się tam znajduje – będziemy się uczyć tego, jak zapisywać liczebniki w tekstach różnego typu, tzn. czy zapisywać je słownie, czy cyframi, w jaki sposób to dzielić i jak się to ma do faktu, z jakim tekstem mamy do czynienia. Bo zupełnie inaczej będzie w beletrystyce, zupełnie inaczej w tekstach naukowych, a jeszcze inaczej na stronach internetowych czy w czasopismach. Tego wszystkiego uczymy się w drugim module. Są tam też zasady dotyczące zapisu dialogów, są zasady tworzenia przypisów i bibliografii. Jest ostatnia lekcja, jedna z moich ulubionych, którą nazwałam „Korekta korekcie nierówna”. To są wytyczne zebrane w punktach dotyczące korekty tekstów różnego typu: bajek, beletrystyki, tekstów naukowych, tekstów, które mają być czytane, transkrypcji czy innych tekstów, z którymi przyjdzie Wam się spotykać w pracy korektora. To jest moduł drugi, równie ogromny jak moduł pierwszy i razem z modułem pierwszym tworzą naszą bazę – bazę naszego ciasta. Jeżeli moduł pierwszy był biszkoptem, to moduł drugi możemy nazwać kremem do ciasta.

Moduł 3. Programy do korekty tekstu

Później przechodzimy do modułu trzeciego, który obejmuje informacje na temat narzędzi do korekty tekstu. Zaczynamy od znaków korektorskich. Wiem, że teraz mało kto ich używa, ale zobaczycie, że ich znajomość przydaje się nawet, jeżeli stosujecie do korekty programy. Można sobie bardzo ułatwić pracę, gdy zastosuje się pewne znaki korektorskie, nawet w programach do korekty/edycji tekstu. Później przechodzimy płynnie do Worda. Zatrzymujemy się na nim dłuższą chwilę. Następnie przechodzimy do programów do edycji PDF-ów, a właściwie do nanoszenia poprawek na PDF-y, bo my jako korektorzy w PDF-y bezpośrednio nie ingerujemy, a potem mówimy o korekcie tekstów publikowanych online. Uczymy się obsługiwać Dokumenty Google i teksty, które są publikowane na stronach internetowych, a w drugiej edycji dojdzie tu korekta tekstów, które są zamieszczone w Canvie, bo coraz więcej autorów prosi korektora bądź redaktora, żeby spojrzał na ich tekst bezpośrednio w Canvie, gdzie ten tekst jest przez autora składany. To był moduł trzeci.

Moduł 4. Organizacja pracy korektora

Na koniec zostaje jeszcze moduł czwarty, który jest nazwany przeze mnie modułem organizacyjnym – tam uczymy się tego, jak wygląda proces wydawniczy, czym się różni redakcja od korekty, w jaki sposób wyceniać swoją pracę, jak szacować czas potrzebny na pracę, gdzie szukać zleceń, jak się reklamować, jak się reklamować za darmo w Internecie. Tego wszystkiego uczymy się w module czwartym.

O ile moduł pierwszy i drugi są wyłącznie na PDF-ach, bo ciężko byłoby mówić na wideo o zasadach stawiania przecinka w zdaniach, to moduł trzeci, czyli techniczny, jest i na PDF-ach, i w formie nagrań wideo podzielonych na krótkie lekcje. One mają po kilka, kilkanaście minut. Można sobie dawkować te informacje. Moduł czwarty jest na PDF-ie i dodatkowo w drugiej edycji będzie też przygotowany w wersji audio, bo to jest taki zakres materiału, który spokojnie można sobie wysłuchać bez patrzenia na przykłady na tekście czy na to, w jaki sposób poruszać się w programach, więc nagranie wideo też nie jest do tego potrzebne. Będziecie mogli spokojnie, jadąc rowerem na zakupy czy samochodem na niedzielną wycieczkę, czy sprzątając dom, wysłuchać sobie ze słuchawkami na uszach lekcje z modułu czwartego.

Tak jak już powiedziałam na moduł pierwszy mamy trzy tygodnie, ale to znaczy tylko tyle, że po tych trzech tygodniach pojawia się w panelu moduł drugi, na który też mamy trzy tygodnie. Podzieliłam to w ten sposób, żeby nie przytłoczyć Was na raz ogromną dawką informacji, żeby nie kusiło Was przeskakiwanie między tymi modułami. Naprawdę warto na początku opanować przynajmniej w podstawach moduł językowy, żeby przejść na kolejny poziom – moduł edytorski. W pierwszej edycji moduły trzeci i czwarty też pojawiały się sukcesywnie w kolejnych tygodniach, ale tym razem to zmienimy. Moduł trzeci i czwarty będą dostępne od samego początku, dlatego że nagrania wideo i audio będziecie mogli sobie oglądać i słuchać w międzyczasie, a informacje zawarte w tych modułach przydadzą się Wam już od samego początku.

Agata wspomniała o tym, że materiałów jest dużo, ale że w PDF-ach są wypunktowane najważniejsze informacje. I rzeczywiście, w tych materiałach znajdziecie niemal wszystkie informacje – wszystko, co musicie wiedzieć o korekcie i edycji tekstu, ale nie każda z tych informacji jest równie istotna i nie każdą będziecie równie często wykorzystywać. Dlatego stworzyłam system znaczników, dzięki którym będziecie mogli szybciej poruszać się po PDF-ach i znajdować informacje, które naprawdę są istotne. Są to znaczniki typu: „Uwaga!”. Jeżeli zobaczycie wykrzyknik na marginesie, to znaczy, że ten fragment trzeba przeczytać ze szczególną uwagą. On często będzie sprawiał Wam problemy w czasie korekty tekstów różnego typu. Są znaczniki, które odwołują Was do zewnętrznych stron internetowych; są znaczniki, które odwołują Was do innych miejsc i lekcji Akademii korekty tekstu. Wierzę, że dzięki nim będzie Wam dużo łatwiej zgłębiać wiedzę i zapamiętywać informacje.

Te materiały to jeszcze nie wszystko, co otrzymujecie dołączając do Akademii korekty tekstu. Oddaję głos Agacie.

Co jeszcze otrzymasz na kursie?

AB: W Akademii korekty tekstu dostaje się takie know-how, którego tak po  prostu się w Internecie nie znajdzie. Ewa przekazała swoje całe doświadczenie i nie tylko swoje, bo Akademia korekty tekstu to spotkania, live’y, grupa na Facebooku. Mam wrażenie, że Ewa była dla nas dostępna cały czas, a przy tym jeszcze ma czwórkę dzieci! Dla mnie to jest full rocket sience, jak ona to robiła! Możecie liczyć na stałe zaangażowanie Ewy.

Praktyka też ma duże znaczenie i tutaj było super, bo nie dość, że mogliśmy w czasie Akademii korekty tekstu wysłać jeden, dwa teksty, żeby Ewa na nie spojrzała, to poza tym wyszła inicjatywa, żebyśmy mogli jako kursanci poprawiać teksty blogerom, którzy chętnie się zgłosili do takich praktyk. Moja współpraca – sama zaproponowałam, żeby przedłużyła się z trzech miesięcy na kolejne. I tak do końca roku będę „moim” blogerkom te teksty ulepszać. Skończy się to tak, że będę miała od nich płatne zlecenia, co jest dla mnie ważne; nie tyle chodzi o finanse, co o portfolio i doświadczenie, które dzięki temu zdobywam.

EP: Agata wysnuła już tutaj piękną wizję praktyk po Akademii korekty tekstu i zarabiania po praktykach, ale cofnijmy się jeszcze do czasów nauki na kursie. Agata wspominała o tym, co otrzymujecie oprócz materiałów, o których już mówiliśmy. Wypunktuję to raz jeszcze.

Jako kursanci Akademii korekty tekstu macie dostęp do zamkniętej grupy wyłącznie dla kursantów. Jest to grupa, która działa na Facebooku. Jeżeli nie macie konta na Facebooku, to bardzo Was zachęcam do założenia go, bo w tej grupie dużo się dzieje, ona jest bardzo aktywna. Każda edycja kursu będzie miała swoją osobną grupę – z rozmysłem wybrałam takie rozwiązanie, bo wierzę, że jeżeli grupa będzie mniej liczna, to będzie nam się łatwiej w jej ramach zintegrować. Rzeczywiście tak się stało w pierwszej edycji Akademii korekty tekstu. Kurs już się zakończył, natomiast grupa cały czas istnieje, żyje. Kursanci sobie nawzajem pomagają, zadają pytania, udzielają odpowiedzi, udzielają wsparcia nie tylko merytorycznego, ale też mentalnego, wymieniają się zleceniami. Jeżeli jeden z kursantów dostanie zlecenie na redakcję jakiejś książki, to wśród swoich kolegów z kursu szuka osoby, która po nim zrobi korektę tej publikacji. Jest to naprawdę bardzo cenne doświadczenie. Takie zdobycie kontaktów w świecie korekty. To jest pierwsza rzecz – grupa na Facebooku.

Druga rzecz – w tej grupie bardzo dużo się dzieje. W czasie trwania kursu codziennie są tam publikowane posty i trudno jest za tym wszystkim nadążyć. Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego ja to wszystko czytam, zbieram najważniejsze informacje – przede wszystkim merytoryczne pytania; pytania, w których doprecyzowywaliśmy informacje zawarte w poszczególnych lekcjach i PDF-ach. Raz w tygodniu, przez cały czas trwania kursu, czyli przez dwa miesiące wysyłam do Was newsletter, w którym podsumowuję to wszystko, co się działo w grupie. Kursanci bardzo sobie ten newsletter cenili, bo to była dla nich powtórka informacji, dzięki której mogli sprawdzić, czy zapamiętali wszystko, o czym była mowa w kolejnych lekcjach. Ale był to też zbiór dodatkowych przykładów, dzięki którym łatwiej było zrozumieć pewne zagadnienia.

Powiedziałam już o grupie i newsletterze. Kolejna rzecz to spotkania na żywo. Raz w tygodniu przez dwa miesiące, przez cały czas trwania Akademii spotykamy się na żywo. W pierwszej edycji były to poniedziałki godzina 20:30, ale nie jest powiedziane, że w drugiej edycji będzie ta sama pora, bo to kursanci, czyli Wy, zadecydujecie o tym, kiedy będziemy się spotykać. Spotkania są nagrywane, więc można do nich wrócić, jeśli nie macie możliwości być na żywo w danym dniu. Co się dzieje na tych spotkaniach? To też zależy od Was. Możemy robić korektę na żywo, możemy omawiać zagadnienia z kursu, możemy dodawać przykłady do tego, co było już powiedziane, możemy zajmować się sprawami organizacyjnymi, mogę Wam pokazać, jak wygląda moja organizacja pracy, czasu, jak to wygląda u innych osób. Wszystko zależy od Was. Ja oczywiście mam ramowy plan zagadnień, które mogą być poruszone na tych spotkaniach, ale w grupie na Facebooku będziemy rozmawiać o tym, co Was najbardziej interesuje i co jest dla Was najpotrzebniejsze w danym momencie – i te tematy będziemy poruszać na spotkaniach na żywo.

W drugim miesiącu trwania kursu organizuję też spotkania z ekspertami. W pierwszej edycji było tych spotkań sześć. Spotykaliśmy się z wydawcami, ze składaczem, z prawniczką, ze specjalistką od strony internetowej… Wszystkie te spotkania z pierwszej edycji będziecie mieli dostępne jako kursanci edycji drugiej, ale oprócz tego spotkamy się z ekspertami, którzy najbardziej Was będą interesować. Wybierzemy tematy, które Was interesują, a ja postaram się zapukać do odpowiednich drzwi i dobrać osoby, które przekażą Wam rzetelną wiedzę na ten temat.

Praktyki dla korektorów

Jeszcze jedna rzecz, czyli praktyki. Agata wspomniała o tym, że miała praktyki u blogerów. Rzeczywiście Akademii korekty tekstu kończy się praktykami u blogerów. W pierwszej edycji na 80 osób 60 kursantów zdecydowało się wziąć udział w tych praktykach – bo one nie są obowiązkowe. Są kursanci, którzy już pracowali jako korektorzy i nie potrzebowali takich praktyk. Te praktyki są darmowe, ale jest to świetne przejście od teorii do działania dla osób, które biorą udział w kursie. Tak jak wspominała Agata, w bardzo wielu przypadkach praktyki darmowe kończyły się otrzymaniem płatnego zlecenia albo u tego samego blogera, albo u kogoś innego poznanego za pośrednictwem swojego blogera.

Słowo „praktyka” ma też drugi wymiar, jeśli chodzi o Akademię korekty tekstu. Są to ćwiczenia. Oczywiście do modułu pierwszego i drugiego, czyli do modułu korektorskiego i do modułu dotyczącego edycji tekstu, do każdej lekcji macie ćwiczenia. To są ćwiczenia izolowane, czyli jeżeli mówimy o przecinku, to są to ćwiczenia o przecinku; jeżeli mówimy o małych i dużych literach, to ćwiczenia dotyczą tylko małych i dużych liter. Pomagają Wam usystematyzować sobie wiedzę i sprawdzić, co z lekcji zostało zapamiętane. Oczywiście są to ćwiczenia wyjęte z kontekstu. Zależało mi jednak na tym, żebyście mieli kontakt w czasie trwania kursu z żywymi tekstami, bo na tym polega praca korektora. Nikt nie będzie Wam dawał do korekty tekstów, w których macie poprawić tylko przecinki. Musicie w każdym tekście zwracać uwagę na wszystko, dlatego co tydzień w panelu kursowym pojawiają się dwa teksty do korekty. Wrzucam je surowe i po mojej korekcie. Możecie porównać sobie oba teksty: to, co zrobiłam ja, i tekst po Waszej korekcie, i zobaczyć, gdzie nasze zmiany się zgodziły, a gdzie są rozbieżności. Jeżeli będziecie mieć wątpliwości co do jakichś fragmentów, to zawsze możecie zadać pytanie w grupie albo na spotkaniu na żywo i będziemy te fragmenty szczegółowo analizować.

Te dłuższe teksty do korekty stwarzają jeszcze jedną możliwość – co tydzień kilka z nich jestem w stanie przeczytać i dać Wam osobisty feedback na temat korekty zrobionej przez Was. Zobaczymy, ilu kursantów będzie liczyła druga edycja, ale zrobię wszystko, żeby tekst każdego z kursantów w czasie trwania kursu przeczytać i wystawić mu taką „opinię” na temat jego korekty. Oczywiście dla chętnych, bo w pierwszej edycji nie wszyscy chcieli się w ten sposób skonfrontować i przesłać swój tekst. Bardzo Was do tego zachęcam, bo ja dzięki temu widzę, jak pracujecie, a kiedy widzę, jak pracujecie, widzę, że to jest bardzo dobrze wykonana praca, to mogę taką osobę polecać dalej autorom czy osobom, które zwracają się do mnie z prośbą o korektę, a których ja pod swoje skrzydła nie jestem w stanie z różnych względów przyjąć. 

Każdy z kursantów dostanie taki feedback przynajmniej raz na zakończenie Akademii korekty tekstu, bo na tym polega test końcowy, o którym za chwilę opowiem.

AB: Można mieć wątpliwości, czy  nowego zawodu (bo zyskujecie nowy zawód) da się  nauczyć online, ale ten kurs jest najlepszym dowodem na to, że można. W ogóle nie miałam wrażenia, że coś tracę, że te spotkania nie są na żywo. Wtedy wybuchła pandemia, więc tak czy siak kurs byłby online. Spotkania w sieci nie zmieniły niczego, jeśli chodzi o merytorykę i atmosferę. Najważniejsze, te „bebechy”, konkrety pozostały.

Jeszcze jedna ważna sprawa – i powiem to od strony osoby piszącej – to, jak ja piszę teksty, również uległo zmianie. Zawsze miałam polot i powiem nieskromnie, że moje pióro do ciężkich nie należy, bo uwielbiam pisać i umiem to zrobić lekko, ale po tym, jak dużo takich smaczków językowych, ciekawostek wyszło, zostały rozwiane wątpliwości co do niektórych rzeczy, co do których ja nigdy nie mogłam stwierdzić, jak powinny być pisane, to moje pisanie nabrało nowej jakości.

Rozumiem, że kwestia ceny może być dla kogoś kłopotliwa. Jednak można rozłożyć kurs na raty. Z tego, co zauważyłam, to wielu kursantów w trakcie trwania kursu łapało płatne zlecenia. Ewa podsuwała nam propozycje, gdzie można się zgłosić. Myślę, że jeżeli będzie pełne zaangażowanie, będzie chęć, będzie praktyka, to cena, którą zapłacisz za kurs, bardzo szybko się zwróci.

Myślę, że ładną laurkę wystawiłam, co? (śmiech) Jestem o tym święcie przekonana i na potwierdzenie powiem, że tekst w podobnym tonie znajdzie się na moim blogu, bo jestem naprawdę zachwycona tą inwestycją, którą zrobiłam.

EP: Piękna laurka! Bardzo Ci, Agato, dziękuję. Czekam na tekst na Twoim blogu – z niecierpliwością. Agata wspomniała o możliwości rozłożenia kursu na raty. Rzeczywiście jest taka możliwość. Są to raty 0%. Można rozłożyć kurs na dziesięć równych rat, a szczegóły dotyczące tych formalności i płatności znajdziecie na stronie informującej o kursie.

Rozgadałyśmy się z Agatą dość mocno. Zobaczcie teraz, jak Dominika to wszystko streściła i pięknie podsumowała w jakieś dwie minuty.

Dominika Surma: Hej, z tej strony Dominika Surma, jedna z uczestniczek najlepszego kursu na świecie, czyli Akademii korekty tekstu. Jeśli zastanawiasz się nad tym, czy warto dołączyć do Akademii, czy dostępna w niej wiedza do czegoś Ci się przyda, czy da się czegoś nauczyć na kursie internetowym, to odpowiedź na to pytanie jest tylko jedna: tak.

Akademia korekty tekstu to cudo! Ewa stworzyła kurs idealny, dzięki któremu nauczyłam się wielu rzeczy na temat języka polskiego i jego interpunkcji. Poznałam wiele ciekawostek językowych, dowiedziałam się, jak robić redakcję i korektę tekstów oraz poznałam przydatne strony i programy, dzięki którym praca jest łatwiejsza i przyjemniejsza. Akademia korekty tekstu to testy, nagrania wideo, spotkania online, masa wiedzy zebranej w jednym miejscu, cudowni ludzie, wsparcie, pomoc, dodający skrzydeł feedback, a nawet rozmowy z gośćmi z dziedzin takich jak prawo czy księgowość.

To wszystko stworzyła Ewa – człowiek cierpliwość, człowiek wsparcie, człowiek wiedza. Uczy, bawi, mobilizuje, doradza, pomaga, pilnuje porządku na grupie, organizuje praktyki, zawsze odpisuje na wszystkie wiadomości i tylko nie chce zdradzić sekretu, jak to robi, że jej doba trwa co najmniej 36 godzin. To Ewa i jej Akademia dały mi kopa do zmiany zawodu i wiedzę, która stale poszerzam. Dzięki Ewie i jej Akademii pracuję jako redaktorka i korektorka tekstów internetowych. Mam odwagę realizować swoje plany zawodowe. W sieci właśnie tworzę swoje miejsca pod nazwą: Pani Redaktorka. Już wkrótce ruszam z Instagramem i stroną internetową, a to wszystko dzięki Ewie i Akademii. Dzięki wsparciu i motywacji. Teraz wiem, że można kochać swoją pracę i że nawet przecinki można polubić.

EP: Z tymi przecinkami to jednak trochę chyba Dominika przesadziła, a ja się z kolei uśmiechnęłam na słowa „człowiek cierpliwość”. Nie wiem, czy moje dzieci zgodziłyby się z opinią Dominiki na ten temat. Idąc za jej przykładem, nie rozgaduję się, tylko od razu oddaję głos kolejnej kursantce, a jest nią Renata.

Ludzki wymiar korekty, czyli atmosfera w grupie

Renata Kotas: Dzień dobry, nazywam się Renata Kotas. Miałam przyjemność uczyć się w Akademii korekty tekstu prowadzonej przez Ewę Popielarz. Chciałam podzielić się moim spostrzeżeniami na temat tego kursu. Cały kurs oceniam na najwyższą ocenę, jaka może być. Pojawił się w moim życiu dokładnie w momencie, w którym go potrzebowałam. W ostatnim czasie dużo czytałam na temat poprawności językowej. Próbowałam swoich sił jako korektor w jednym z portali internetowych. Wiedziałam jednak, że nadal brakuje mi pewnej wiedzy. Konkretnych studiów podyplomowych na ten temat nie znalazłam, a oferty pojedynczych kursów, jakie udało mi się znaleźć, też nie do końca do mnie przemawiały. To, co szczególnie chcę podkreślić, to cudowna atmosfera. Ewo! Naprawdę jesteś wspaniałą osobą i stworzyłaś na naszej grupie niesamowity klimat. 

EP: Atmosfera w grupie to jest coś, co mnie samą zaskoczyło w czasie trwania Akademii korekty tekstu. Osiemdziesiąt osób potrafiło się tak świetnie zintegrować, tak wspaniale sobie nawzajem pomagać, wspierać we wszystkim. Nie ma co kryć – część z nas miała podczas trwania kursu różne kryzysy, część chciała rzucić to wszystko, kiedy kolejne informacje zdawały się zbyt przytłaczające. Do tego jeszcze był to kurs pod znakiem pandemii, zamknięcia nas w domach, uczenia dzieci zdalnie i wszystkiego, o czym wiemy, a co działo się w roku 2020. Mimo to udało nam się wszystkim dotrwać w jednym kawałku szczęśliwie do końca. Śmiem twierdzić, że wytworzyły się między nami naprawdę silne, przyjacielskie więzi – na tyle, na ile to jest możliwe do zawiązania online.

RK: Ewo, znakomicie przekazujesz wiedzę. Brałam udział prawie we wszystkich spotkaniach na żywo. Nawet jeśli trwały ponad dwie godziny, to ani przez chwilę nie czułam się znudzona. Cały kurs to mnóstwo praktycznej wiedzy. Trzeba było poświęcić naprawdę sporo czasu, żeby dokładnie przejrzeć wszystkie materiały, zrobić ćwiczenia, uczestniczyć w spotkaniach na żywo, śledzić wpisy na grupie. Mówię o tym jako o ogromnej zalecie tego kursu.

Ile trwa nauka na kursie korekty?

EP: Bardzo się cieszę, że Renata wspomniała o wymiarze czasowym. Na stronie informującej o kursie wstawiłam nagranie na temat tego, ile mniej więcej czasu zajmuje nauka w Akademii korekty tekstu, pomijając to, że całość trwa dwa miesiące. Ile czasu mniej więcej trzeba dziennie poświęcić na naukę? Jest to oczywiście sprawa indywidualna. Jednemu wystarczy godzina dziennie, innemu wystarczy sobota i niedziela. Wszystko zależy od tego, jaką macie sytuację zawodową, życiową i ile jesteście w stanie siedzieć nad PDF-ami, filmami, nagraniami audio. Ale wszystko, co robię, wszystkie zmiany, które poczyniłam przed drugą edycją Akademii korekty tekstu, są po to, żeby ułatwić Wam przyswojenie tej wiedzy.

Jedynym stałym punktem, który zabiera czas, są nasze spotkania na żywo. One rzeczywiście trwały długo, ale to nie jest tak, że z mojej winy. (śmiech) To nie jest tak, że ja tyle gadam, tylko tyle było pytań, na które trzeba było udzielić odpowiedzi, a ja i tak nie na wszystkie te pytania odpowiadałam na żywo, tylko uzupełniałam je w newsletterze albo w rozmowach w grupie, bo gdybyśmy siedzieli do północy, byłaby to lekka przesada. Pamiętajcie też, że do wszystkich materiałów w kursie, łącznie z nagraniami na żywo i z nagraniami ze spotkań z ekspertami, macie nielimitowany czasowo dostęp. To nie jest tak, że one znikają po dwóch miesiącach albo zamykana jest grupa czy panel kursowy i nie możecie do tego wrócić. Moją myślą przewodnią, kiedy tworzyłam ten kurs, było to, żeby dać Wam materiały, które będą z Wami przez całe Wasze życie zawodowe. Ja sama do tych PDF-ów wracam, bo człowiek nie jest w stanie spamiętać wszystkich tych zasad. Jeżeli tylko potrzebuję konkretnej odpowiedzi na konkretne zagadnienie, to otwieram sobie PDF, wyszukuję przez CTRL+F słowa kluczowe i już mam czarno na białym odpowiedź. Po to jest ten kurs: żeby dać Wam materiały do pracy przez całe Wasze zawodowe życie, a nie tylko przez dwa miesiące.

Pogotowie językowe

RK: W naszej grupie działało pogotowie językowe. Rewelacja! Ewo, naprawdę nie wiem, jak Ty to robisz, że tak szybko odpowiadasz na te nasze pytania. Oczywiście aktywni byli też uczestnicy kursu i od nich również można było się sporo nauczyć. 

Mam taką propozycję, aby z treści, które znalazły się w pogotowiu językowym, stworzyć książkę. Tam są pytania z „górnej półki”. Tam już nikt nie pytał, czy mówimy włączać, czy włanczać [!]. Tam pojawiały się naprawdę skomplikowane kwestie. Najczęściej członkowie naszej grupy zadawali tam pytania, jeśli sami nie umieli znaleźć na nie odpowiedzi w innych źródłach, a skoro w innych źródłach jest aż tyle braków, taka książka znakomicie wypełniłaby tę lukę.

EP: Na książkę to się chyba jednak nie porwę, ale rzeczywiście w naszej grupie działało pogotowie językowe. Możecie kojarzyć ten twór, jeżeli należycie na Facebooku do grupy Po drugiej stronie książki, która jest otwarta dla wszystkich i bardzo Was do niej zapraszam. Tam też działa pogotowie językowe. Jest tam już półtora tysiąca komentarzy, bo można pod tym postem zadawać krótkie pytania językowe, które w danym momencie są dla Was ważne i na które chcecie otrzymać szybką odpowiedź. Dokładnie ten sam pomysł przenieśliśmy do naszej grupy dla kursantów pierwszej edycji Akademii korekty tekstu i w drugiej edycji Akademii korekty tekstu też taki post z pogotowiem się pojawi, bo jest bardzo praktyczny.

RK: Mieliśmy też ćwiczenia praktyczne. Praca z blogerami i ich tekstami była bardzo cennym doświadczeniem. Nie dość, że dzięki temu sporo się nauczyłam, to jeszcze poznałam bardzo interesujące osoby, z którymi rozmawiałam potem nie tylko na tematy związane z korektą.

Jeśli chodzi o cenę kursu, na początku trochę się obawiałam, że może będzie to za duży wydatek. Cena kursu bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dziś wiem, że była to znakomicie zainwestowana kwota. 

Do listy zalet tego kursu dopiszę też, o dziwo, trudny test końcowy. Jak zobaczyłam teksty, które dostaliśmy do korekty, to wiedziałam, że łatwe to nie będzie. Jednak na tym to powinno polegać – trzeba mierzyć się z dużymi wyzwaniami. Dodam jeszcze, że czas nauki w Akademii korekty tekstu przypadł na czas epidemii koronawirusa, więc wypełnił mi te trudne chwile, kiedy ograniczone były spotkania z bliskimi i wiele innych aktywności, które wcześniej podejmowałam.

Polecam Akademię nie tylko tym osobom, które chciałby się zajmować korektą tekstów, ale każdemu, kto chciałby doskonalić umiejętność poprawnej pisowni, czy też dowiedzieć się więcej na temat redagowania różnego rodzaju tekstów – albo chciałby online spędzić czas w miłym i mądrym towarzystwie.

Test końcowy i certyfikat ukończenia Akademii korekty tekstu

EP: Renata wspomniała o trudnym teście końcowym, a ja zapowiedziałam jakiś czas temu, że opowiem Wam o certyfikacie, który można otrzymać po zakończeniu Akademii korekty tekstu, a te dwie rzeczy nierozerwalnie się ze sobą wiążą. Na czym polega test końcowy? Test jest wyłącznie praktyczny. Nie mam zamiaru sprawdzać, ile rzeczy zapamiętaliście z każdego PDF-a i czy wiecie, co znajduje się na stronie 152 w lekcji tej i tej, w module tym i tym. Absolutnie nie! W ramach testu końcowego wybieracie sobie z puli tekstów przygotowanych przeze mnie dwa. Jeden w Wordzie i jeden w PDF-ie. W pierwszej edycji było do wyboru sześć tekstów: trzy w Wordzie i trzy w PDF-ie. Wybieracie jeden z każdego z tych programów i robicie jego korektę, czyli robicie to, co będziecie robić przez całe dalsze zawodowe życie po zakończeniu kursu korekty tekstu.

Testu końcowego nie da się nie zdać. Ja czytam Waszą korektę – i tę w Wordzie, i w PDF-ie. Czytam je bardzo dokładnie, nanoszę swoje komentarze, odpowiadam na komentarze i zmiany wprowadzone przez Was, punktuję rzeczy, które wyszły Wam świetnie, wskazuję elementy, na które jeszcze warto zwrócić uwagę, a oprócz tego przygotowuję krótki feedback dotyczący każdego z tych tekstów, który – jak wierzę – pozwoli Wam zwrócić uwagę na to, które elementy jeszcze należy powtórzyć, a które wychodzą już Wam naprawdę świetnie. Razem z takim feedbackiem plus tekstami z moją dodatkową korektą i komentarzami przychodzi do Was mailem certyfikat ukończenia Akademii korekty tekstu. Na certyfikacie są wymienione wszystkie zagadnienia, wszystkie lekcje, które na kursie przerabialiśmy, bo samo imię, nazwisko, nazwa kursu wiele nie powiedzą Waszym potencjalnym przyszłym zleceniodawcom. Jeżeli będą oni widzieć, czego na tym kursie się uczyliście, to jestem przekonana, że taki certyfikat będzie w tym przypadku o wiele bardziej wartościowy.

Myślę, że mogę już powiedzieć, że staram się, aby przed jesienną edycją moja firma została dopisana do Rejestru Instytucji Szkoleniowych. Dzięki temu certyfikat, który otrzymacie po ukończeniu AKT, będzie miał ciut większą wagę, choć pamiętajcie, że nie papier się liczy, ale wiedza i praktyka, i kontakty, jakie zdobędziecie w czasie trwania tego kursu. Wiem, że dzięki takiemu wpisowi do RIS-u będziecie mogli zdobyć też inne źródła dofinansowania na taki kurs. Nagrywam ten podcast 24 sierpnia i dziś jeszcze nie jestem w stanie Was zapewnić, że przed 1 października ten wpis zostanie dokonany. Niestety kontakt z urzędami jest z wiadomych względów utrudniony, ale zrobię wszystko, żeby tak się stało i być może 1 września, kiedy odcinek będzie już wyemitowany online, będę miała taką informację. Oczywiście dopiszę to na stronie pod odcinkiem z tym podcastem. Szukajcie tam tej informacji, a jeżeli jeszcze jej tam nie będzie, to śledźcie moje kanały w mediach społecznościowych. Na pewno będę głośno o tym mówić, jak już to się uda. Zapewniam, że zrobię wszystko, żeby przed jesienną edycją w RIS-ie się znaleźć.

[Wpisu jeszcze nie ma, ale pani w urzędzie zapewniła mnie 31 sierpnia, że to kwestia dwóch, trzech dni. Więc czekamy!]

Czy korektor musi być po polonistyce?

Bardzo często w odniesieniu do Akademii korekty tekstu czy w ogóle do kursów przygotowujących do zawodu korektora pada pytanie o to, czy trzeba być po polonistyce, żeby być korektorem. Posłuchajcie, co mówi Ania, kolejna z kursantek. Myślę, że to będzie idealna odpowiedź na to pytanie.

Ania Szczęch: Cześć, z tej strony Ania, na Instagramie Kreatywna Korektorka. Przyszłam powiedzieć tutaj trochę o moich wrażeniach z pierwszej edycji Akademii korekty tekstu. Brałam w niej udział. Było to dla mnie ryzyko, bo nie miałam pojęcia o korekcie. Wiedziałam, że chcę to robić, bo podobało mi się poprawianie tekstów. Nie miałam pojęcia, na co się porywam, ale miałam wybór pomiędzy dwoma kursami. Wybrałam Ewę i nie żałuję, bo to był strzał w dziesiątkę! Byłam w trudnej sytuacji, ponieważ rzuciłam dotychczasową pracę, później nastała sytuacja z koronawirusem, no i wszystko poszło… Kurs był na ten czas idealny, bo siedziałam w domu i go przerabiałam, nie myśląc o tym wszystkim.

Materiały są piękne graficznie, dopracowane. Z Ewą macie stały kontakt. Na grupie kursowej panuje tak wspaniała atmosfera, że nie ma strachu o to, by się o coś zapytać. 

Akademia uporządkowała moją wiedzę. Nauczyłam się tam dużo rzeczy, które teoretycznie powinnam znać ze szkoły, a dodajmy, że nie jestem po polonistyce. Nie mam z tym w ogóle nic wspólnego. Zawsze język polski był dla mnie łatwiejszy i lubiłam go. Akademia uporządkowuje wiedzę w tym zakresie. Ewa podaje dużo literatury, z której warto się uczyć. Sama podaje wiele ciekawych przykładów. Kurs czyta się jak fajną książkę! To nie jest nudne (no dobra, może poza rozdziałem z przecinkami). Każda z nas o tym wiedziała, bo jest to najdłuższy i najcięższy rozdział – dla mnie osobiście.

EP: I wyszła na jaw prawda o przecinku. Rzeczywiście przecinek ma swoją osobną lekcję i powiem Wam szczerze, że na początku tego nie planowałam. Myślałam, że pierwszą lekcją w pierwszym module kursu będzie lekcja o interpunkcji, ale tak się niefortunnie złożyło, że zaczęłam od pisania o przecinku i kiedy przekroczyłam kolejną stronę, kiedy było ich już kilkanaście, kilkadziesiąt i jeszcze więcej, kolejne przykłady się pojawiały i trzeba było je opisać, bo to były zagadnienia, które naprawdę często się pojawiają – to uznałam, że przecinek dostanie swoją osobną lekcję. I w ten oto sposób Akademia rozpoczyna się lekcją o przecinku, które dla wielu osób jest przytłaczająca, więc już teraz daję Wam radę: jeśli nie chcecie się zniechęcić na samym początku, to zacznijcie sobie czytać od lekcji drugiej, a później wróćcie do przecinka. Zapewniam, że starałam się oswoić przecinek, dawać przykłady z różnych tekstów kultury, takie, które zapadną Wam w pamięć i pozwolą zilustrować te wszystkie niezbyt łatwe zasady.

Dodatkowo kursanci pierwszej edycji zmobilizowali mnie do stworzenia tzw. hierarchii przecinka – w pierwszej edycji pojawiła się jako dodatek, a w drugiej edycji pojawi się jako regularny element pierwszej lekcji. Są w niej zebrane wszystkie zagadnienia dotyczące przecinka, ale w kolejności, w jakiej najczęściej pojawiają się w tekstach, bo nie wszystkie te zasady są równie istotne i nie ze wszystkimi będziecie się równie często spotykać. Jeżeli będą Wam sprawiały trudność, to ta hierarchia pozwoli Wam usystematyzować sobie to wszystko i uporządkować od najważniejszych reguł.

Wróćmy do nagrania Ani.

AS: Wiecie, co jest jeszcze fajne? Za kurs można płacić w ratach! To jest super, bo ja kurs skończyłam jakiś czas temu, dalej za niego płacę, ale cała cena zwróciła mi się w zasadzie po kilku miesiącach. Mam ciągle megadużo pomysłów po kursie. To był dla mnie kopniak, bo byłam w okresie stagnacji i bardzo mi to pomogło.

Ewy nie musicie się w ogóle bać. To jest najlepsza nauczycielka na świecie. Bardzo Wam polecam Akademię. Może to być Wasza nowa droga, nowy sposób na życie. Ja zaczynałam Akademią Ewy, a przez te kilka miesięcy zebrałam już swoją społeczność, idzie mi bardzo dobrze. Z miesiąca na miesiąc zarobki są coraz większe i zaczynam teraz z nowymi dziedzinami do korekty. Nie wiem, gdzie bym była, gdybym nie poszła na kurs Ewy. Prawdopodobnie siedziałabym w swojej poprzedniej pracy i dalej zastanawiała się nad życiem, dojeżdżając codziennie rano do pracy, a teraz mogę sobie żyć tak jak ja chcę i pracować na moich zasadach, chociaż oczywiście nie ukrywajmy, że freelancing ma też wady. Ale to nie jest temat na ten czas…

Jeszcze raz bardzo Wam polecam Akademię! Poczytajcie sobie opinie innych dziewczyn albo jeżeli się wahacie – napiszcie do mnie. Ja Wam udowodnię, że naprawdę warto brać udział w Akademii. Cześć!

EP: Piszcie do Ani. Anię znajdziecie na Instagramie na profilu Kreatywna Korektorka. Będzie to uczta dla Waszego ducha, umysłu i oka. Zobaczcie sobie profil Ani. Naprawdę genialnie tam działa. Możecie też oczywiście napisać do mnie na adres: kontakt@ewapopielarz.pl albo podcast@ewapopielarz.pl, jeżeli macie jakiekolwiek pytania dotyczące Akademii korekty tekstu. Jak już Ania mówiła, nie trzeba się mnie bać. (śmiech)

Nowy zawód w dwa miesiące

A teraz zapraszam Was do wysłuchania wspomnień o kursie, które przesłała Monika.

Monika Zaborska: Nazywam się Monika Zaborska i jestem absolwentką pierwszej edycji Akademii korekty tekstu. Kiedy Ewa poprosiła nas o nagranie czegoś na temat Akademii, pomyślałam sobie: aaa… pięć minut – będzie nagrane. Bardzo się myliłam! Liczba kwestii, które należałoby poruszyć, żeby niczego nie pominąć, nie spłaszczyć, wszystko odpowiednio wyrazić, zaczęła się dla mnie wydawać przytłaczająca. Do tego stopnia, że nagrywam to w ostatnim możliwym dniu, nie mając pewności, że Ewa to jeszcze gdzieś zmontuje. Najwyżej moje słowa zostaną jej na pamiątkę.

Kiedy dołączyłam do Akademii korekty tekstu i dlaczego to zrobiłam? Cel miałam prosty, prozaiczny – zdobycie nowego zawodu. Byłam bardzo zmęczona moim wyuczonym zawodem. Jestem nauczycielką języka polskiego. Nie samym nauczaniem byłam zmęczona, bo to kocham, uwielbiam, ale szkołą jako instytucją. Chciałam mieć wybór, chciałam zbudować taką ścieżkę, którą w razie czego mogłabym podążyć. Wiedziałam, że mam jakieś predyspozycje, bo jestem po polonistyce. Skończyłam nawet oprócz specjalizacji nauczycielskiej specjalizację redaktorską. W momencie, kiedy Ewa reklamowała swój kurs, byłam w trakcie kursu na copywritera. Podobało mi się, ale jakoś podświadomie czułam, że to jeszcze nie to. To „to” czekało na mnie tuż za rogiem. Pojawiło się w momencie, kiedy o Akademii pierwszy raz wspomniała Kreatywa – Klaudyna Maciąg na swoim InstaStories. Ponieważ Klaudynie ufam i w ciemno korzystam ze wszystkich jej poleceń, to zarejestrowałam się na pierwszy, przedsprzedażowy webinar Ewy. Bardzo się do niego nie przyłożyłam, puściłam sobie go w tle, kiedy zmywałam naczynia, sprzątałam. Ewa mówi, mówi, ja słucham i… nie dokończyłam tego sprzątania. Usiadłam, otworzyłam buzię i przepadłam – kupiła mnie całkowicie. Dlaczego? To już trzeba samemu sprawdzić i Ewy posłuchać. Ja jestem w stanie kupić od niej wszystko! W tamtym momencie wzbudziła we mnie takie zaufanie, że ja już wiedziałam, że na pewno będę kursantką  Akademii korekty tekstu.

EP: Zapamiętam tę deklarację Moniki, jak będę się pozbywać jakiegoś narożnika albo starego odkurzacza czy miksera. Wtedy do Moniki się odezwę, skoro jestem w stanie sprzedać jej wszystko. Bardzo dziękuję, Moniko! Rozwiązałaś wiele moich życiowych problemów tą deklaracją!

Skoro już zahaczyliśmy o temat sprzedaży, to powiem Wam jeszcze, kiedy rusza sprzedaż drugiej edycji Akademii korekty tekstu, bo to jest wąskie okienko sprzedażowe. Trwa tylko tydzień, a właściwie w drugiej edycji będzie to nie cały tydzień.

W czwartek 24 września o godz. 20:30 wieczorem spotykamy się na webinarze. W trakcie tego webinaru będzie pierwsza możliwość dołączenia do Akademii korekty tekstu. Zawsze w trakcie pierwszego webinaru przed otworzeniem dostępu do kolejnej edycji cena kursu jest najniższa. Jest śmiesznie niska. Zapraszam Was do zarejestrowania się na ten webinar.

Jeszcze kolejnego dnia, tzn. w piątek, będzie obowiązywała promocyjna cena. Już nieco mniej promocyjna niż na webinarze, ale wszyscy, którzy zapiszą się na listę oczekujących na kurs, w ramach podziękowania za to cierpliwe oczekiwanie i w ramach podziękowania za zaufanie będą mogli po cenie piątkowej dołączyć do kursu przez cały czas trwania sprzedaży.

Sprzedaż będzie trwała do końca września, bo 1 października ruszamy z kursem. To okienko sprzedażowe jest niewielkie. Zapamiętajcie sobie datę 24 września, wtedy spotykamy się na webinarze o godzinie 20:30. Już teraz zarejestrujcie się na ten webinar, żeby go nie przegapić.

MZ: Pierwsza magia zaczęła się dziać w grupie. Każdy z nas należy/należał do jakiejś grupy na Facebooku i wie, że aktywność na takich grupach ma to do siebie, że na początku jest bardzo duża, a potem maleje. To, co działo się i dzieje do tej pory w naszej akademiowej grupie, to jest coś niesamowitego! Liczba postów, oferowanie sobie wzajemnej pomocy, rozmowy nie tylko na tematy związane z korektą. To, że Ewa odpisywała i mimo że Akademia się już dawno skończyła, nadal odpisuje na wszystkie pytania. To było niesamowite!

Sam kurs to jest kompendium. Ewa w „premodule” pokazuje nam książki, z których warto w zawodzie korektora korzystać, które warto mieć na swojej półce. Szczerze mówiąc, odkąd się zajmuję korektą, nigdy nie poczułam takiej potrzeby, tzn. wszystkie wątpliwości jestem w stanie rozwiać dzięki materiałom przygotowanym przez Ewę. Kiedy zajmuję się korektą/redakcją, mam pootwierane kilka zakładek i szukam. Zawsze znajduję. Niczego więcej nie potrzeba.

Wszystko doskonale ułożone, zaplanowane. Cotygodniowe webinary, z których chyba nauczyłam się najwięcej. Najmocniej wspominam webinar, w którym Ewa przeprowadzała korektę na żywo. Prowadziła nas jak dzieci krok po kroku przez wszystkie etapy od momentu otrzymania pliku od autora do momentu odesłania gotowego pliku autorowi. Bardzo pouczające spotkanie.

Sam kurs nie zajmował mi tak wiele czasu, przynajmniej na początku. Byłam z nim w miarę na bieżąco przy pierwszym module, językowym. Może było mi łatwiej z racji tego, że mam wykształcenie polonistyczne. Za to w drugim module, dotyczącym edycji, tutaj musiałam się wiele nauczyć. Zresztą uczę się cały czas i do tego wracam. W trzecim pojawiły się programy – rozpracowane wszystko na filmikach, krok po kroku. Nie ma takiej szansy, żeby ktoś tego nie zrozumiał. Właśnie przed chwilą odsłuchiwałam jeszcze raz nagrania o konfigurowaniu programu do nanoszenia korekty po składzie, do pracy na PDF-ach. Kupiłam nowy komputer i chcę go przygotować do pracy pod ten program. Cały czas do tego wracam, korzystam.

Sama nie wierzę w to, co mówię, ale dzięki Ewie i Akademii korekty tekstu zdobyłam nowy zawód. Chciałam tego, taki był mój cel – zresztą powiedziałam to na początku – ale nie sądziłam, że to jest możliwe w tak krótkim czasie. Koszt kursu zwrócił mi się jeszcze przed jego ukończeniem. Jak to się stało? A no tak, że wysłałam Ewie jeden tekst po mojej korekcie – tak, żeby zerknęła, powiedziała, co dobrze, co źle. Dostałam taki feedback, że naprawdę w siebie uwierzyłam. To był moment przełomowy. W zasadzie teraz nie ma dnia, żebym nie robiła jakiejś korekty. Tak to poszło.

Działanie w social mediach, reklamowanie swojego biznesu, aspekty prawne, wycenianie swojej pracy – tego wszystkiego dowiedziałam się od Ewy. Nigdy w życiu nie spotkałam się z taką otwartością w mówieniu o finansach. Nie ma lukrowania, owijania w bawełnę. Z tą kobietą się naprawdę nie błądzi po omacku. Ona nie zostawia kursantów samych sobie.

Moją piętą achillesową jest promowanie własnych działań w sieci. Wiem, że to jest niezbędne dzisiaj, ale raz, że mam przed tym jakiś opór, który cały czas próbuję zwalczać – chociaż dawno stworzyłam swoją stronę internetową, ale nie pokazałam jej nawet moim wspaniałym koleżankom i kolegom z Akademii korekty tekstu. Dwa, że nowi klienci nie są mi teraz niezbędni. To, że zdobyłam ten zawód, dało mi przede wszystkim wolność. Nie myślę już o szkole, czyli moim miejscu pracy, jak o konieczności. Przypomniałam sobie, jak uwielbiam być belfrem, i od września, czyli już za tydzień [podcast był nagrywany końcem sierpnia – przyp. E.P.], wracam (albo i nie wracam, biorąc pod uwagę sytuację z pandemią) nieść kaganek oświaty. Z korekty na pewno nie zrezygnuję, bo to moja nowa, wielka miłość, na którą znalazłam sobie przestrzeń – i na pewno przy tym zostanę. Będę to dalej rozwijała, tylko małymi krokami. Prowadzę działalność nierejestrowaną, o której dowiedziałam się w trakcie Akademii, bo Ewa nam zapewniła spotkanie z prawniczką. To mi na razie wystarcza. 

Wartością dodaną do Akademii korekty tekstu jest sama Ewa. To, że ma ogromną wiedzę i doświadczenie, jest jasne. Poza tym to niezwykły człowiek. Do cna inspirujący. Otwarta, przesympatyczna, ciepła i ma moje poczucie humoru. Czytam książki, które poleca. Dzięki niej, choć wcale do tego nie namawiała, zrobiłam test talentów Gallupa, który mi wiele o mnie powiedział. Przykłady małych wpływów Ewy na mnie mogłabym mnożyć. Nigdy nie znałam tak charyzmatycznego człowieka, do którego ludzie po prostu lgną. Mówię, że znam Ewę, bo choć poruszamy się w świecie online, tak właśnie czuję.

Na koniec jeszcze słowo o tym, w co długo nie potrafiłam uwierzyć: dzielenie się ofertami pracy, podsyłanie swoich klientów, promowanie innych biznesów, reklamowanie czyichś usług. Ewa naprawdę pokazuje, że wzajemne wspieranie się w tym biznesie jest możliwe. Jest bardzo ważne i jest opłacalne. Tekstów do korekty, redakcji wystarczy dla każdego. Gdy czytam, że mój kolega, koleżanka z Akademii korekty tekstu mają świetne zlecenia, pracują, są aktywni, prężnie prowadzą swoje media społecznościowe – tutaj zwłaszcza Ania, czyli Kreatywna Korektorka, lub Sandra, prowadząca profil Sprawa dla Korektora (na Instagramie można znaleźć dziewczyny) – rozwijają się, to czuję ogromną wdzięczność, że byłam/jestem częścią tego projektu.

Wiem, że trochę mi ta końcówka wyszła patetycznie. Nic na to nie poradzę. Akademia korekty tekstu Ewy Popielarz to dla mnie najlepiej wydane pieniądze w tym roku – i pewnie nie tylko.

EP: Ja sobie idę teraz pochlipać w chusteczkę, bo naprawdę wzruszyłam się słowami Moniki i dziewczyn, które opowiadały wcześniej o Akademii korekty tekstu, a Was zostawiam z tym, co dziewczyny powiedziały. Rozważcie, czy Akademii korekty tekstu to jest to, czego potrzebujecie teraz na swojej zawodowej drodze.

Zapraszam Was na 15 września, kiedy ukaże się odcinek 8 podcastu Po drugiej stronie książki. To odcinek, który będzie dotyczył Akademii korekty tekstu, ale tym razem będzie to moja rozmowa z trzema innymi kursantkami. Kursantów pierwszej edycji było 80, więc pole do popisu, jeśli chodzi o wybór rozmówców, było duże. (śmiech) Spotkałam się z trzema kursantkami prawie na żywo, bo pośredniczyły między nami tylko telefony, ale pierwszy raz słyszałyśmy się w czasie rzeczywistym. W odcinku, który zostanie wyemitowany 15 września, będziecie mogli choć w małej części poczuć, jaka atmosfera panowała przez cały czas trwania kursu w naszej kursowej grupie i jaka (jestem o tym przekonana) będzie panowała także w grupie jesiennej. W czasie tej rozmowy pogłębimy tematy, które w  tym odcinku podcastu zostały zarysowane, więc jeśli będziecie mieć jeszcze jakieś wątpliwości, to myślę, że kolejny odcinek je rozwieje, a jeśli nie, to możecie do mnie napisać. Jak powiedziała Ania: nie ma się czego bać. Pamiętajcie o adresach mailowych: kontakt@ewapopielarz.pl albo podcast@ewapopielarz.pl. Jestem do Waszej dyspozycji o każdej porze dnia i prawie o każdej porze nocy. Mam nadzieję, że zobaczymy się już jesienią w czasie drugiej edycji Akademii korekty tekstu.

Darmowe webinary dla korektorów 2020
W kategorii: Podcasty, Zawód: redaktor.

3 Comments

  1. Dzisiaj – tak, dokładnie dzisiaj przed południem – wysłałam do Ewy maila, w którym po raz kolejny wyrażałam swoją wdzięczność i zachwyt (nie bójmy się tego słowa) nad tym wszystkim, co ta Dziewczyna robi dla ludzkości. A teraz, tj. po południu, czyli kilka godzin później, posłuchałam podcastu, w którym same Kobietki wiecie, co mówicie na temat Akademii oraz na temat jej Twórczyni i Mistrzyni. I nie mogłam, po prostu nie mogłam nie skopiować tutaj końcówki mojego dzisiejszego maila adresowanego do Ewy. Jedyne, co mi grozi, to zablokowanie tego wpisu, więc w zasadzie nie mam się czego obawiać? 🙂

    Oto fragment, o którym mówię powyżej:

    Twój kurs uważam za jeden z najlepszych na świecie i jeden z najlepszych, w jakich uczestniczyłam w moim życiu. Jesteś prawdziwą profesjonalistką i autentyczną pasjonatką zarażającą kursantów swoim zapałem i – tak, bez wątpienia – miłością do tego, czym się zajmujesz! Kurs był przygotowany pod każdym względem perfekcyjnie, Twoja gotowość do pomocy, odpowiedzi i wsparcia była porażająca – o każdej porze można było liczyć na twórczą reakcję z Twojej strony. Przechodziłaś wszelkie wyobrażenia o nauczycielskim poświęceniu i oddaniu całej siebie dla swoich kursantów. Po prostu słów brakuje, aby to wszystko w nich sensownie ująć i zmieścić cały bagaż pozytywnych odczuć! – Dlatego też już zamilknę, przynajmniej na trochę 🙂
    Nie muszę chyba dodawać, że brakuje również słów wdzięczności, aby wyrazić, jak bardzo chciałabym Ci podziękować nie tylko za całokształt Twoich wysiłków (to chyba oczywiste!), ale również za to, że przy tej całej wszechobecnej bylejakości, która przejawia się w tak wielu różnych sytuacjach i okolicznościach naszego współczesnego świata, Twoje rzetelne, dogłębne i ze wszech miar zaangażowane oraz serdeczne i ciepłe podejście do tego, co robisz, stanowi bezcenny przejaw solidności i wielu innych idei dających nadzieję, że stare dobre czasy przedwojennych profesorów i całego wiążącego się z ich pracą bogactwa intelektualnego oraz szlachetnych wartości, jakie reprezentowali, nie odeszło w mroki zamierzchłych czasów, lecz wszystko to nadal jest kultywowane, a „kaganek” mądrości i wiedzy nadal płonie – i sypie iskry! A sztuką (i szczęściem!) jest na nie trafić i pozwolić samemu sobie od nich się zapalać! (koniec cytatu)

    A ja to szczęście miałam (i nadal mam!), więc teraz tylko wypada, abym tego nie zaprzepaściła i dzieliła się tym światłem i blaskiem tak szeroko i mocno, jak tylko jest to możliwe. Nieprawdaż? I tego samego też Wszystkim Wam życzę 🙂
    Dana 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.