Press enter to begin your search

Jak wygląda praca korektora #2 Początki

Jak zostać korektorem

Jak wygląda praca korektora #2 Początki

Nie zliczę, ile razy zadano mi pytanie: „Jak zostać korektorem? Chciałbym/chciałabym dorobić sobie trochę po pracy, a że lubię czytać, to pomyślałem/pomyślałam, że to połączę”. Zanim przejdę do szczegółów, zazwyczaj przygotowuję dla takiej osoby zagadkę. Bo korektor to nie jest człowiek, który widzi błąd w zdaniu:

  • Mrorzenie to jeden ze sposobów przehowywania warzyw.

Takie ortografy wyłapie każdy, kto miał w szkole przynajmniej trójkę z polskiego. (Mam taką nadzieję). Korektor musi umieć zlokalizować także błędy w zdaniach:

  • O wieku drzewa świadczy ilość słojów na jego pniu;
  • Człowiek, który czyta żyje podwójnie;
  • Chciał jeszcze zgłosić mini-poprawkę odnośnie tej ustawy.

Ale przede wszystkim musi wyjść z założenia, że niewielu rzeczy w życiu można być pewnym, w szczególności w kwestii ortografii, stylistyki i interpunkcji. Dobry korektor wszystko sprawdza, jego biblią są słowniki, a lekturą do poduszki i porannej kawy – porady literaturoznawców (chociażby umieszczane na stronie Poradni PWN) i Edycja tekstów Adama Wolańskiego.

To już nie brzmi tak romantycznie, prawda? Korektor może oczywiście czerpać przyjemność z czytania, ale nie zawsze (a już na pewno nie na początku swojej kariery) dostaje do poprawy beletrystykę. Czasem są to prace naukowe, czasem ulotki i drobne druki, czasem teksty na strony internetowe – z niekoniecznie pasjonujących dziedzin.

Poza tym korektor musi czytać „literka po literce”. Nie może się ani na chwilę zdekoncentrować, nie może skanować tekstu wzrokiem, bo wtedy trudno mu będzie zauważyć literówki. Musi dostrzegać każdy znak interpunkcyjny i każdą spację bądź jej brak. Zastanawialiście się, dlaczego korektor rozlicza się według „znaków ze spacjami”? Bo on czyta każdą spację. Musi poprawić błędy w zdaniach:

  • Nie ważne, co im powiedziałeś;
  • Jestem tu po to, żeby  ci pomóc;
  • Ciekawe,czy zauważysz błąd w poprzednim zdaniu.

To pasjonująca praca, która daje wiele satysfakcji, ale też wymaga ciągłego skupienia i nieustannego poszerzania swojej wiedzy ogólnej. Korektora muszą zaniepokoić fragmenty o:

  • malowaniu ikon;
  • Zygmuncie Starym, królu Polski i Litwy;
  • pysznym cieście z awokado, bez dodatku cukru.

A nie – ten ostatni przykład jest niezbyt trafiony. W każdym razie to już nie ma nic wspólnego z ortografią. Korektor musi wiedzieć, że ikony…, a Zygmunt Stary… – no właśnie: co jest w tych sformułowaniach nie tak?

Każdy może spróbować swoich sił w tym zawodzie. Ale warto mieć świadomość, że korektor nie zarabia na czytaniu powieści przed snem. Korektor w ogóle mało śpi – za dużo jest na świecie znaków do sprawdzenia i błędów do poprawienia.

Chcesz się sprawdzić? Napisz, jakie błędy zrobiłam w podanych przykładach.

Baner - zapisz się na newsletter
Baner - dołącz do grupy Po drugiej stronie książki

12
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Ewa PopielarzIwona KmitaMartyna PosłusznaPatrycjaAnna Kubisiak (AtakAnie) Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iwona Kmita
Gość

Bardzo ciekawy blog i ten wpis akurat. Aż się boję pisać, żebyś mnie nie podsumowała. Co do ciasta z awokado – mam wrażenie, że ciasto jest z dodatkiem awokado, bo generalnie jest pewnie z mąki. Jak każde. Ale myślę, że ciasto z awokado może pozostać w tej formie. Pozdrawiam Ewo i podziwiam za profesjonalizm.

Ewa Popielarz
Gość

Tak, ciasto z awokado to żart – dość nieudolny, ale żart 😉 Ciasto bez cukru, które jest smaczne. Ale ono naprawdę jest smaczne 😉

A co do “strachu” – bez obaw. Ja nie poprawiam osób, z którymi rozmawiam 😉 W przeciwieństwie do mojego Męża – od kiedy podszkolił się z gramatyki, poprawia wszystkich inżynierów ze swojej pracy. Na szczęście ścisłowcy też mają poczucie humoru 🙂

Patrycja
Gość

Chyba nie mogłabym byc korektorem. Ta praca na pewno wymaga olbrzymiego skoncentrowania i uwagi skierowanej na dane zagadnienie! Dlatego tym bardziej szanuję ludzi, którzy to robią, bez Was świat byłby pełen błędów, a książki nieczytelne 🙂

Ewa Popielarz
Gość

Dziękuję w imieniu wszystkich korektorów, którzy zmagają się z tekstami 🙂 To prawda – nie jest to łatwa praca. Ale daje dużo satysfakcji 🙂

Martyna Posłuszna
Gość
Martyna Posłuszna

Zgadzam się z wpisem w całości. Spróbuję zmierzyć się z zadaniem:) Cz. 1 a) O wieku drzewa świadczy ilość słojów na jego pniu – powinno być: liczba słojów. b) Człowiek, który czyta żyje podwójnie – tu brakuje przecinka. Poprawna wersja: Człowiek, który czyta, żyje podwójnie. c) Chciał jeszcze zgłosić mini-poprawkę odnośnie tej ustawy – nieprawidłowa pisownia słowa „mini-poprawka” i sformułowanie odnośnie czegoś trzeba poprawić na „odnośnie do czegoś”. Poprawna wersja: Chciał jeszcze zgłosić minipoprawkę odnośnie do tej ustawy. Cz. 2 a) Nie ważne, co im powiedziałeś – niepoprawna pisownia przymiotnika. Poprawna wersja: Nieważne, co im powiedziałeś. b) Jestem tu po… Czytaj więcej »

Ewa Popielarz
Gość

O, super! Wreszcie ktoś się odważył spróbować 🙂

Jest idealnie!
Gratuluję szczególnie zauważenia podwójnej spacji. To nie jest takie oczywiste.

Tylko Zygmunta bym się czepiła. Wielkie Księstwo Litewskie nazywano też Litwą – tu raczej nie ma błędu (choć trzeba by to skonsultować z historykami). Ale na tej dawnej Litwie nie było królów. Byli książęta. Zygmunt Stary był więc królem Polski i wielkim księciem litewskim.

Wychodzi na to, że nie taki ten język polski straszny, jak się wydaje 🙂

Martyna Posłuszna
Gość
Martyna Posłuszna

Warto próbować:) Jeśli chodzi o Zygmunta – cóż, to przykład potwierdzający, że korektor ciągle się uczy, także na swoich błędach.

Oczywiście, że język polski nie jest straszny:) Można określić go mianem wyjątkowego (przynajmniej w moich oczach).

Pani Ewo, wielkie dzięki za tę serię na blogu. Wszystkie wskazówki są przydatne, powiedziałabym nawet, że pożądane, zwłaszcza przez młodych, rozpoczynających pracę korektorów;) Czekam na kolejne:)

Ewa Popielarz
Gość

Dziękuję za dobre słowo 🙂 Chciałabym pisać więcej na blog, ale niestety – czas, czas, czas. Na przyszły tydzień planuję post o błędach w książkach. Mam nadzieję, że świat mnie nie pochłonie i wszystko się uda zrealizować 🙂

Anna Kubisiak (AtakAnie)
Gość

Strach pisać Ci komentarz :P, bo się okaże pełen błędów :P. Obawiałam bym się, że w ten sposób pracując, nie umiała bym już czytać dla przyjemności. ;/

Ewa Popielarz
Gość

Haha, nieeee… Ja poprawiam tylko, jak mi za to płacą 😛 😀

Coś w tym jest. Często nie mam już czasu czytać dla przyjemności – to raz. Dwa – po całym dniu w książkach naprawdę wolę obejrzeć głupawy serial, niż brać się za kolejną książkę, choćby taką dla siebie. A trzy – trudne jest przestawianie się z czytania po literce na szybkie czytanie. Nad tym ostatnim cały czas pracuję 🙂

Typowa Anna
Gość
Typowa Anna

Cholerka, to nie takie proste :O Masz też tak, że jak czytasz coś poza pracą, np. artykuły lub wpisy na innych blogach, to automatycznie szukasz błędów?

Ewa Popielarz
Gość

Niestety tak. Najgorsze są plakaty reklamowe na ścianach przychodni i urzędów albo umowy. Tam się aż roi od literówek, podwójnych spacji, błędów formatowania i innych przyjemności.

Niedawno byłam z dziećmi w parku dinozaurów i musiałam mocno zaciskać zęby, żeby nimi nie zgrzytać, jak czytałam tabliczki informacyjne. Korekty to one nie widziały 🙂

Nawet wrzuciłam przykład na Facebooka: https://www.facebook.com/popielarzewa/photos/a.1692397561078196.1073741828.1660383190946300/1802329063418378/?type=3&theater