Press enter to begin your search

3 zasady języka polskiego, których nie lubię

3 zasady języka polskiego, których nie lubię

3 zasady języka polskiego, których nie lubię

Urodziliśmy się w Polsce albo przynajmniej mamy polskojęzycznych rodziców, którzy od początku mówili do nas w tym języku. Przyswajaliśmy kolejne słówka, kaleczyliśmy wymowę, powoli odchodziliśmy od dziecięcej intuicji, która kazała wszystko ujednolicać, i uczyliśmy się, jak mówić poprawnie. A potem poszliśmy do szkoły i zaczęliśmy poznawać zasady języka polskiego, które z intuicją nie miały wiele wspólnego. Część z nas – z zupełnie niewiadomych przyczyn – wybrała dalsze kształcenie w tym kierunku i poszła na polonistykę. Część zdecydowała się nawet na zawód korektora. I teraz tej ostatniej części wypada pisać i mówić poprawnie, a przecież są zasady języka polskiego, których po prostu nie da się zaakceptować!

3 zasady języka polskiego, których nie lubię pisownia łączna i rozłączna

Superzzz

Zasady pisowni łącznej i rozłącznej spędzają sen z powiek nie tylko uczniom szkoły podstawowej. I już pal licho łączliwość „nie”! Tę da się jeszcze zapamiętać, szczególnie od kiedy „nie” z imiesłowami przymiotnikowymi piszemy zawsze łącznie, niezależnie od tego, co znaczą. Ale są słowa, które doczepiamy do innych od przodu – i nigdy nie wiadomo, czy doczepić je całkowicie, czy zostawić spację, czy może wrzucić między nie dywiz (łącznik, krótką kreskę).

Przykładowo: „niby” zapisujemy zazwyczaj z dywizem, np. „niby-proste” (zazwyczaj, bo „nibynóżki” i inne terminy przyrodnicze piszemy łącznie), a „pseudo” piszemy zawsze łącznie, np. „pseudonauka”!

Jako korektor najbardziej nie lubię poprawiać błędnych zapisów z cząstką „super”. Nie lubię tego, bo zazwyczaj autorzy się buntują, nie zgadzają, mówią, że to źle wygląda, a ja – choć w duszy przyznaję im rację – muszę stać na straży poprawności językowej. I w ten sposób powstają koszmarki typu „superziarna”, „superzdrowe” itp. Tworzące się w środku „rz” doprowadza mnie do czarnej rozpaczy, ale cóż zrobić – słownik każe, korektor musi…

3 zasady języka polskiego, których nie lubię pisownia mikołaj

Mikołaju święty, przynieś nam prezenty

To kolejna zasada językowa, której nie znoszę. Można przy jej okazji trochę poszpanować wiedzą – że Mikołaj był jeden, święty i biskup, a mikołaj to ten przebieraniec od coca-coli, ale i tak źle się czuję, zapisując imię małą literą. A właśnie tak powinno się robić. Święty Mikołaj to biskup z Miry (piszemy: „św. Mikołaj” albo „Święty Mikołaj” – zwróćcie uwagę na małe i duże litery w skrócie i pełnej nazwie), natomiast osoba przebrana w czerwony strój to mikołaj albo święty mikołaj. Można ewentualnie Świętym Mikołajem nazwać postać z popkultury, na takiej samej zasadzie, jak mówimy o Myszce Miki i Królewnie Śnieżce.

Zresztą inne imiona, które zaczęły oznaczać nie tylko konkretną osobę nazwaną tak przez rodziców, ale jakieś „zjawisko”, również tracą przywilej zapisu dużą literą. Mówi się teraz sporo o „grażynach” i „januszach” – te słowa też powinny być zapisywane małymi literami, jeśli nie chodzi o imię, ale o cechę. Chociaż w tym wypadku zabroniłabym całkiem używania ich w innym kontekście niż podstawowy, bo okropnie mi się to deprecjonowanie imion nie podoba.

3 zasady języka polskiego, których nie lubię zapis maili

Przecinek po „pozdrawiam”

Od czasu do czasu wybuchają burzliwe dyskusje na temat słowa „witaj” albo „witam” rozpoczynającego wiadomość. Bo witać to może gospodarz na progu własnego domu, a nie na przykład uczeń piszący mail do swojego nauczyciela. Nie będę się do tych dywagacji dokładać, powiem tylko, że ja do „witam” nic nie mam. Język się zmienia, oczywiście czterdzieści lat temu nikt tego słowa nie używał w takim kontekście jak dziś, ale wtedy nikt nie wysyłał maili ze smartfonów! Dajmy językowi żyć, nie burzmy się, że dostosowuje się do świata!

Ale ja nie o tym przecież chciałam…

Wszyscy zajmują się początkiem wiadomości, a nikt nie mówi o zakończeniu! Do popularnego „Pozdrawiam” językoznawcy nie wnoszą zastrzeżeń, ale zaznaczają, że… nie powinno się po nim stawiać przecinka!

Profesor Mirosław Bańko w Poradni PWN pisał co prawda w 2006 roku, że po „Pozdrawiam” warto przecinek postawić. Dokładnie powiedział: „odczuwam potrzebę rozdzielenia ich [wyrazów Pozdrawiam i – akurat w tamtym przykładzie – Ania] jakimś znakiem interpunkcyjnym, najlepiej przecinkiem, bo najmniej rzuca się w oczy”. Ale niestety Adam Wolański, autor Edycji tekstów, guru edytorów, mówi jasno: sam podział wiersza (czyli po naszemu – enter) wystarczy, nic więcej po „Pozdrawiam” stawiać nie trzeba.

Dwa lata temu, gdy dotarłam do tej porady Adama Wolańskiego, z bólem serca zmieniłam stopkę mojego maila firmowego. Wygląda teraz następująco:

Pozdrawiam
Ewa Popielarz

Ale wciąż nie mogę się wyzbyć wrażenia, że czegoś tu brakuje. „Odczuwam potrzebę” jak prof. Bańko. I co nam z naszych potrzeb, skoro biblia edytorów mówi inaczej?

3 zasady języka polskiego, których nie lubię wpis do pamiętnika

Księga skarg i zażaleń

Mam w domu pudło, w którym przechowuję kompromitujące pamiątki z przeszłości, między innymi swoje pamiętniki. Jest wśród nich jeden, który nie zawiera moich (pożal się Boże) przemyśleń, ale wpisy znajomych z podstawówki. W tym kilka takich: „Ucz się, Ewuś, ucz, bo to potęgi klucz”…

Potęgi? Jakiej potęgi? Im więcej wiem, tym większe ta wiedza nakłada na mnie ograniczenia. Kiedyś mogłam sobie spokojnie pisać o „super ziarnach” dodanych do porannej granoli, mogłam wierzyć w Mikołaja i stawiać przecinek w podpisie każdego maila, SMS-a i gdzie tylko chciałam! A teraz? Zasady językowe, dzięki którym zarabiam na życie, wiążą mi ręce. A to tylko pierwsza trójka, szlachetne podium! Zasad języka polskiego, których nie lubię i z którymi się nie zgadzam, jest jeszcze sporo.

Gdyby sam Język Polski założył kiedyś pamiętnik, obowiązkowo taki z kłódeczką na kluczyk, i puścił go w obieg między korektorami, narysowałabym mu słonia z trąbą uniesioną do góry i dopisała:

Na górze róże, na dole bez,
A my się kochamy jak kot i pies.

A Wy? Akceptujecie wszystkie zasady języka polskiego czy niektórych nie lubicie?

7
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Ewa PopielarzOlastrefa komfortu mamyintow Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola
Gość

Ten brak przecinka po „pozdrawiam” wstrząsnął moim światem rok czy dwa lata temu i wciąż się nie pozbierałam i gdy tak piszę, to czuję, że robię źle, bo przecież wszyscy inni stawiają przecinek 😭 Ale najbardziej mnie zszokowało „w głąb” a nie „wgłąb”, 10 lat a ja nadal płaczę robiąc spację 😄

strefa komfortu mamy
Gość

bardzo mi się podobają Twoje teksty, zarówno od strony treści jak i hm.. lekko piszesz 🙂 No i gratuluje, że znajdujesz czas:) No i pytanie – po pozdrawiam serdecznie jest czy nie ma przecinka? Wnioskuje, że nie?

intow
Gość
intow

Nie lubię wyjątków z przecinkiem: “chyba że, tyle że” itd.
Kolejna rzecz to wtrącenia. Zawodowcy pewnie rozróżnią, kiedy można użyć we wtrąceniu przecinki, a kiedy pauzy lub nawiasy (i które?!).