Jak mówić po polsku?„Good enough” czy bezbłędnie?
Kiedy Marta Irzyk zadzwoniła do mnie z pytaniem o to, czy chciałabym wystąpić w jej podcaście i opowiedzieć o poprawianiu innych, pomyślałam: „Oho, ktoś chce tu włożyć kij w mrowisko”. Kiedy poruszany jest temat błędów i ich wytykania, zawsze robi się gorąco. Od razu padają argumenty o szkole, która niczego nie uczy; o młodym pokoleniu, które schodzi na psy; o braku kultury; o niszczeniu ojczystego języka; o głupocie i o końcu świata.
Od lat zgłębiam zasady poprawności językowej i wiem jedno – nie sposób mówić bezbłędnie. To po prostu niemożliwe. I niepotrzebne. Idea „good enough” ma tu idealne zastosowanie. Staraj się mówić poprawnie, dowiaduj się więcej o języku, ale pamiętaj, że mowa została stworzona głównie do komunikacji. Jeśli rozmówcy Cię rozumieją, to znaczy, że Twój język jest wystarczająco dobry.
Cały odcinek podcastu Słowo Daję, prowadzonego przez Martę Irzyk w TVN24+, znajdziesz tutaj. A poniżej kilka moich refleksji po przeczytaniu komentarzy, które pojawiły się pod rolką reklamującą podcast.
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zapraszam do komentowania! Pamiętaj – nie musimy się ze sobą zgadzać, ale możemy porozmawiać.
Kiedyś głupota była wstydliwa, dziś jest popularna

Jak od niepoprawiania innych przeszliśmy do popularyzacji głupoty? Nie mam pojęcia. Tego typu argumenty to nieuzasadniony i szkodliwy skrót myślowy.
To oczywiste, że warto poznawać zasady językowe i uczyć się, jak mówić i pisać coraz lepiej. Ale sam fakt, że się uczymy, nie oznacza, że nagle przestaniemy popełniać błędy.
Błąd językowy nie świadczy o braku inteligencji – tak samo jak wywrócenie się na rolkach nie oznacza od razu, że nie umiemy jeździć. Po prostu doskonalimy tę umiejętność. I wiele razy się potkniemy, zanim osiągniemy jako taką biegłość.
Ucz się, dziecko, ucz…

Na Targach Książki w Krakowie były osoby, które podchodziły do stoiska Akademii korekty tekstu i ze zdziwieniem pytały, czy autor naprawdę potrzebuje redaktora. Przecież skoro jest autorem, to powinien umieć pisać, prawda? W końcu najprawdopodobniej skończył podstawówkę.
Zgadza się. W tej samej podstawówce miał pewnie też lekcje historii, ale czy potrafi z pamięci wymienić poczet królów Polski? Czy przeliczy jednostki z decymetrów sześciennych na centymetry sześcienne albo – niech to będzie jeszcze prostsze – na litry? To wiedza, którą nabywa się w siódmej klasie szkoły podstawowej.
Smutna wiadomość, moi drodzy. Koniec szkoły to nie koniec nauki. W osiem czy nawet dwanaście lat nie posiądziemy całej wiedzy świata. I będziemy popełniać błędy. Przez całe, calutkie życie.
Poprawiaj, ale z taktem

Jestem skłonna przyklasnąć temu komentarzowi. Szczególnie istotny wydaje mi się fragment o „dawaniu sygnałów”. Można to zrobić w naprawdę smaczny i subtelny sposób. Albo w żartach („poszłem, jak było blisko; poszedłem, jak było daleko”; „nie mówi się wziąść, bo nie mówi się braść”), albo przez powtórzenie danej formy, tyle że poprawnie. Tak uczą się dzieci. Przecież nie chodzimy za nimi i nie mówimy: „psa, nie piesa”, „skrzydła, nie skrzydły” itp. Rozmawiamy z nimi, starając się nie popełniać błędów. I to naprawdę wystarczy.
Warto się zastanowić, czy poprawianie innych jest rzeczywiście wyrazem zatroskania o nasz język ojczysty, czy może sposobem na dowartościowanie samego siebie. To drugie nie ma nic wspólnego ani z troską o język, ani z edukacją.
„Każde pokolenie chce zmienić świat…”

Nie wiem, o jakim pokoleniu mówi autorka tego komentarza. Być może nawet o moim, bo do najmłodszego już nie należę. Ale tak czy inaczej – nie znam pokolenia, które byłoby wolne od błędów. Być może obracasz się w środowisku, w którym większość osób mówi względnie poprawnie. I świetnie! Ale uwaga – to za mała grupa badawcza, żeby wydawać sądy o całym pokoleniu.
Najważniejsze, żeby się zrozumieć

Podstawowe funkcje języka sprowadzają się do przekazywania informacji i emocji. Nie musimy tego robić perfekcyjnie – ważne, żeby odbiorca nas zrozumiał.
A jeśli skupimy się na formie wypowiedzi i zaczniemy wytykać innym błędy, to może nam umknąć najważniejsze, czyli to, co rozmówca chciał nam przekazać. Wyobraź sobie, że partner śpiewa dla Ciebie miłosną balladę, a Ty w odpowiedzi narzekasz, że fałszował na początku drugiej zwrotki. Tak się po prostu nie robi.
Nie zmienia to faktu, że w pewnych sytuacjach możemy poprawić innych. Najczęściej są to spotkania jeden na jeden albo w małym gronie. Wśród osób, które znamy i które potrafią wyczuć nasze dobre intencje. Albo nawet w gronie osób, które z jakiegoś powodu dały nam przyzwolenie na poprawianie ich.
Ale nigdy, przenigdy nie wytykajmy innym błędów publicznie albo kiedy nie jesteśmy o to proszeni.
Chcesz, żeby cały świat mówił poprawnie? Zacznij od siebie. Daj dobry przykład, a inni będą mogli się od Ciebie uczyć.
Zobacz też:



