Press enter to begin your search

Jak nauczyć dziecko czytać

Jak nauczyć dziecko czytać

Jak nauczyć dziecko czytać

Czy syn „pani redaktor” nie powinien zacząć czytać w wieku czterech lat? Czy jako sześciolatek nie powinien już recytować Pana Tadeusza na wyrywki? Nie, nie powinien. Choć to drugie pewnie przyszłoby mu z łatwością, bo pamięć ma niestety doskonałą (niestety, bo często ją wykorzystuje, przypominając mi moje słowa i obietnice, których wolałabym nie pamiętać). Nigdy nie miałam problemu z odpowiedzią na pytanie „Jak nauczyć dziecko czytać?”. Nijak! Samo się nauczy.

Z nikim się nie ścigaj

Trafiam ostatnio często na wypowiedzi mam, które chwalą się swoimi płynnie czytającymi czterolatkami.
I myślę sobie: no pięknie, ale – po co? Zastanawiam się, jak czują się w takiej sytuacji matki, których dzieci są mniej chętne do współpracy, matki, które mają mniej czasu, siły czy ochoty, żeby pracować nad czterolatkami i ćwiczyć rozmaite metody nauki czytania. Matki takie jak ja. Czy nie wydaje im się, że są gorsze?

Mnie to na szczęście nie dotyczy. Mam duży dystans do osiągnięć swoich dzieci. Już sam fakt, że mam ich troje, sprawia, że codzienie widzę, jak bardzo się między sobą różnią.

  • Pierwsze zaczęło chodzić równo na roczek,
  • drugie bardzo szybko opanowało prawidłowe trzymanie kredki,
  • trzecie ma doskonały słuch i poczucie rytmu.
  • Drugie uwielbia malować,
  • pierwsze ma zmysł konstrukcyjny i wyobraźnię przestrzenną,
  • trzecie powala urokiem osobistym.

Zauważcie, że wymieniam same zalety. Mogłabym oczywiście zacząć inaczej:

  • pierwsze nie radzi sobie z emocjami,
  • trzecie nie umie skoncentrować się na precyzyjnych pracach plastycznych,
  • drugie miało trudności z opanowaniem jazdy na rowerze.

Tylko po co?

Każde dziecko jest inne. Naszą rolą jest dawać im możliwości, nie zmuszając do niczego i niczego nie przyspieszając na siłę. Dlatego właśnie żadnego z moich dzieci nie uczę czytać. Ja po prostu wypełniam ich świat książkami, opowieściami, słowem, literami. I obserwuję, które aspekty tego świata interesują je najbardziej.

  • Pierwsze szybko głoskowało,
  • drugie uwielbia snucie opowieści – przegląda książki i samo wymyśla historie,
  • trzecie tworzy sobie ze słów muzykę i ją wyśpiewuje.

Każde nauczy się czytać. Ale każde w swoim czasie.

Jak nauczyć dziecko czytać

Jak to się zaczęło

Do rzeczy. Mój pierworodny urodził się w grudniu 2010 roku. Jeśli dobrze liczę, to niedługo skończy sześć
i pół roku. Od dwóch lat głoskuje, od pół roku pisze, czyta od kilku miesięcy. Tak właśnie przebiegał w jego przypadku proces dojrzewania do czytania.

Wszystko zaczęło się, kiedy miał kilka miesięcy i już swobodnie leżał na brzuszku, manipulując przy tym przedmiotami. Podkładałam mu czasem książki – przekręcał kartki i wydawało mi się, że ogląda obrazki. Matki pierworodne lubią wyolbrzymiać osiągnięcia swoich dzieci. W rzeczywistości bardziej interesowała go wtedy pomarańczowa skarpeta, która leżała obok książki i którą namiętnie ślinił.

Nerwowo zaczęło się robić, kiedy miał rok. Nie chciał się niczym bawić. Ciągle przynosił kartonowe książeczki, które musieliśmy mu czytać. Znałam je na pamięć. A ponieważ nie miałam urlopu macierzyńskiego i wciąż pracowałam, opanowałam umiejętność czytania redagowanych książek w głowie
i wypowiadania na głos słów wierszyka. Do dziś nie wiem, jak mi się to udawało.

Z czasem syn zaczął odkrywać świat samochodzików, klocków i puzzli, a książki zeszły na dalszy plan. Choć w jego przypadku zawsze były wysoko w hierarchii. Uwielbiał słuchowiska (Bajki Grajki), audiobooki, nigdy nie zasnął w czasie wieczornego czytania książki – zawsze słuchał z uwagą.

Kiedy miał trzy lata, w przedszkolu nauczył się sylabizować. Chwilę się w to bawiliśmy, ale wyklaskiwanie sylab nigdy go nie kręciło. Rok później odkrył świat głosek i wtedy zaczęła się prawdziwa zabawa. Dla niego, nie dla nas. Ileż można wymyślać zwierzęta na literę „A”? Zauważyliśmy, że syn zaczyna dobrze słyszeć nie tylko pierwszą głoskę w wyrazie, ale też ostatnią, a potem i głoski środkowe. Jeśli macie małe dzieci, przećwiczcie to na nich. Do pewnego etapu, nawet jeśli zapytacie: „Co słyszysz w środku wyrazu DOOOOOM?” – nie odpowiedzą poprawnie.

Jak nauczyć dziecko czytać

Od pisania do czytania

Syn miał cztery lata, potrafił głoskować, wiedział, jak zapisać część liter, a jednak nie czytał. Zanim zaczął, minęły kolejne dwa lata. Pewnie gdybyśmy z nim siedzieli i to ćwiczyli, opanowałby sztukę czytania wcześniej, ale – po co? W międzyczasie nie trwał w próżni, poznawał mnóstwo innych aktywności, grał
w piłkę, wznosił konstrukcje z clicsów (genialne klocki, polecam!), uczył się wielu rzeczy i wciąż był otoczony książkami. A my czekaliśmy.

Pewnego dnia zaczął pisać. Na początku chciał zobaczyć, jak na kartce wygląda jego imię, ale że było trudne, zaczął od MAMA i TATA. Te pierwsze zapisane słowa przechowuję do dziś. Są uwiecznione na skrawku papieru wyrwanego z zeszytu, bo zostały zapisane nagle, spontanicznie, bez prób, ćwiczeń
i przygotowań
. I lawina ruszyła. Syn pytał o kształt kolejnych liter, dostrzegał je wszędzie – na spacerze,
w samochodzie, w gazetach, w mieście. I pisał coraz więcej. Umiał już zbudować całkiem długie zdania. Wciąż nie czytał.

Jak nauczyć dziecko czytać

Aż w końcu, kiedy byliśmy na Targach Książki w Krakowie, zaczął odczytywać na głos poszczególne litery składające się na wyraz zapisany na balonie sponsora imprezy. R-A-D-I-O. Powtórzył je szybko, wciąż głoskując, a potem złożył w całość. I już! Nauczył się czytać. Z każdym dniem przychodziło mu to łatwiej, odczytywał coraz dłuższe wyrazy. Ale ciągle jeszcze nie brał się za czytanie całych książek, nawet najkrótszych. To były bardziej wprawki niż „prawdziwe” czytanie.

A my? A my wciąż otaczaliśmy go książkami i opowieściami. Kiedy prosił, żeby przeczytać mu książkę, nie mówiliśmy: „Przeczytaj sobie sam, przecież potrafisz”. Nie, siadaliśmy i czytaliśmy, jak niemal codziennie przez poprzednie sześć lat.

Jak nauczyć dziecko czytać

Metoda nauki czytania

Dziś mój syn ma sześć i pół roku, często siada w żółtym fotelu i czyta – teraz już w głowie, choć nadal lubi czytać na głos. I kiedy znajomi pytają, jak nauczyliśmy nasze dziecko czytać, jaką metodę stosowaliśmy, odpowiadam – żadnej. Choć nie jest to do końca zgodne z prawdą.

Nasz sposób na nauczenie dziecka czytania to metoda przykładu. Czytaj dziecku, czytaj sam, niech Twoje dzieci widzą Cię z książką w ręce. Otaczaj dziecko książkami. Stwórz mu półkę, do której będzie mogło samo sięgnąć. Pokaż mu, że Ty też masz swoje książki. Nie traktuj ich jak relikwii. Podrze kartki? Trudno, skleisz je. Pokaż mu, jak je przewracać, ale nie strofuj, jeśli zrobi to niedelikatnie. To nie muzeum. Nie denerwuj się, jeśli książki na półce Twojego dziecka nie będą stały równo. Nie układaj ich kolorami albo wielkością. Niech nie myśli, że to bibeloty do odkurzania, niech nie boi się ich ściągać z półki.

Jak nauczyć dziecko czytać

Czytajcie, opowiadajcie, słuchajcie, rysujcie, podpisujcie swoje rysunki, piszcie, kolorujcie. Czytajcie szyldy
i napisy w mieście, oglądajcie ulotki, piszcie na piasku – niech Twoje dziecko zobaczy, że litery są wszędzie. Jeśli będzie chciało je wyklaskiwać – róbcie to. Jeśli spodoba mu się głoskowanie – głoskujcie. Jeśli zauważysz, że szybko zapamiętuje kształt graficzny wyrazu – podsuwaj mu kolejne.

Ale nie martw się, jeśli w wieku pięciu czy nawet sześciu lat nie będzie czytać płynnie. Wystarczy dać przykład. Dziecko, którego rodzice czytają, też będzie czytać. To obciążenie genetyczne. Łatwo się z tego nie wyleczy.

A jak Wasze dzieci nauczyły się czytać?

  • Melduję Gotowość

    Ja doskonale rozumiem matki, które chwalą się osiągnięciami swoich dzieci i pewnie sama będę chwaliła się swoimi dziećmi. Mój siostrzeniec w wieku dwóch lat znał już praktycznie wszystkie literki chociaż siostra wcale go nie uczyła. On pokazywał poszczególne literki w książeczkach i kazał sobie powtarzać. Dla niego to była świetna zabawa, uwielbiał to. Jednak, gdy inni się o tym dowiedzieli to zaczęli robić z mojej siostry patologiczną matkę, twierdzić, że młody niema dzieciństwa przez jej chore ambicje! Nie rozumieli, że ona do niczego go nie zmusza. Po prostu to lubi. W innych dziedzinach jego rówieśnicy go prześcigają, niektóre czynności wykonuje typowo na swój wiek, a w innych jest nieco lepszy. Fajnie, że zwracasz uwagę na to, że każde dziecko jest inne. Myślę, że zawsze należy o tym pamiętać i nie podcinać skrzydeł dzieciom ze względu na to, że syn znajomych w tym wieku robił to lepiej.

    • Otóż to – porównywanie nikomu nie wychodzi na dobre.

      Mój najstarszy syn między 2 a 3 rokiem życia (już nie pamiętam dokładnie, kiedy to było) też rozpoznawał literki. Ale to nie miało wiele wspólnego z czytaniem. Nauczył się ich kształtów, tak jak nauczył się, jak wygląda koń, pies i dom.

      Bawiły mnie wtedy spojrzenia ludzi, kiedy spacerowaliśmy po osiedlu, a on „odczytywał” napisy, np. G A Z. Nie był w stanie złożyć tego w wyraz, ale brzmiało „poważnie” 😉 „Taki mały, a już czyta? Gratuluję…” – nie wyprowadzałam nikogo z błędu 😀

  • Elwira Zbadyńska

    Jako mama trójki potwierdzam, że każde dziecko jest inne i na każde przyjdzie czas. U nas pierwsze polubiło książki dopiero w wieku 6 lat, zaś jednym z pierwszych słów drugiego było „mama citam”, trzecia póki co wertuje biało-czarne książeczki, ma je również w formie zawieszki do wózka i gryzie aż miło 🙂

    • U nas odwrotnie 🙂 Pierwszy mógłby czytać książkę telefoniczną i też byłby zafascynowany. Średnia lubi, jak jej się opowiada. A najmłodszy dopiero niedawno – w wieku 3 lat – polubił tak naprawdę jedną z naszych książek – komiks o Smoczku Loczku z wydawnictwa Tadam. Ale każde jest książkami otaczane i żadne się nie wywinie 😉

  • Bardzo ciekawy wpis 🙂 Właśnie jestem na etapie uczenia czytania moją przyszłą uczennicę. Świeżo-upieczona 7-latka opornie składa sylaby, choć z miesiąca na miesiąc idzie jej co raz lepiej 🙂 Póki co najbardziej lubi słuchac, gdy my jej czytamy. Młodsza 4-latka natomiast średnio wytrzymuje nawet przy słuchaniu bajek, które jej czytamy, ale cóż- każde dziecko jest inne. 🙂

    • Ciekawe, od czego to zależy – kiedy i w jaki sposób dziecko uczy się czytać. Mój syn jakoś nigdy nie polubił sylabizowania. Od razu poszedł w głoski. Nie ingerowałam, skoro tak mu wygodniej. Zobaczymy, co będzie, jak pójdzie od września do szkoły.

      Może i Młodsza u Was w końcu polubi książki? 🙂 Mój 3-latek nadal nie jest wielkim fanem, ale już powoli zaczyna mieć swoje ulubione i coraz dłużej potrafi słuchać.

      Cieszę się, że mam ich trójkę i każde jest inne, bo inaczej martwiłabym się, że coś robię nie tak – matka w książkach pracuje, a dziecko nie chce słuchać, jak mu się czyta 😉

  • My bardzo dużo w domu czytamy dziecku i sami bardzo dużo czytamy. Mój 5latek jednak nie bardzo przejawia chęć nauki czytania, pewnie to jeszcze nie Jego czas.

    • Mój najstarszy koło 5 roku życia miał jakiś bunt książkowy. Porwała go piłka i klocki. Ale wrócił do książek i nagle zaczął czytać. Wszystko w swoim czasie 🙂

  • Dzisiejszy nacisk na to, aby dziecko szybciej czytało, liczyło, grało na dwóch instrumentach i umiało dwa języki obce jest przerażający. Kiedy ja szłam do zerówki nikt nie umiał czytać – jeden z chłopców „czytał” sobie program telewizyjny rok wcześniej, jednak mimo to nie wyprzedzał nas o dwadzieścia kroków.
    Uważam, że dziecko powinno być przede wszystkim szczęśliwe!

    • To prawda. U mnie w zerówce też mało kto umiał czytać. Jakoś mi się nie chce wierzyć w to, że dzieci dziś są wybitnie inteligentne i w lot wszystko same łapią. Rówieśnicy mojego 6-letniego Syna nie mają ani jednego popołudnia wolnego w tygodniu, bo codziennie chodzą na jakieś dodatkowe zajęcia.

      Nie mówię, że to jest kategorycznie złe. Ale… Czy te dzieci naprawdę tego chcą?

  • Moja córka była otoczona ksiażkami od samego początku 🙂 Były dosłownie wokół niej i od razu sie z nimi polubiła! Czytać nauczyła się właściwie sama i czyta już od dwóch lat, a ma teraz 7,5 🙂

    • To najlepszy sposób – takie otaczanie książkami. Dziecko wchodzi w ten świat zupełnie naturalnie 🙂