Press enter to begin your search

Uważaj, jak piszesz. Błędy językowe na blogach kulinarnych (cz. 1)

Uważaj, jak piszesz! Błędy językowe na blogach kulinarnych część 1

Uważaj, jak piszesz. Błędy językowe na blogach kulinarnych (cz. 1)

Blog pisać każdy może, jeden trochę lepiej, a innemu trzeba pomóc i wskazać najczęstsze błędy językowe, żeby ich nie popełniał. Temu właśnie ma służyć cykl, który oficjalnie dziś otwieram. „Uważaj, jak piszesz” to zbiór wskazówek dla blogerów, z podziałem na kategorie. Oczywiście piszący o dzieciach skorzystają też na poradach językowych dla blogerów kulinarnych, a blogerzy modowi mogą spokojnie czytać posty pisane z myślą o blogach podróżniczych – w końcu wszyscy porozumiewamy się w jednym języku. Ale faktem jest też, że każdy rodzaj bloga ma swoje specyficzne słownictwo i swoje językowe problemy. Zaczniemy od omówienia najczęstszych błędów językowych na blogach kulinarnych. Blogerzy, zobaczcie, czego się wystrzegać!

Uważaj, jak piszesz! Błędy językowe na blogach kulinarnych konsekwentny zapis

My, wy, oni, one, a może ja?

Zacznijmy od podstaw. Post na blogu kulinarnym wygląda mniej więcej tak: wstęp (pisany głównie na potrzeby SEO, ale czasem zawierający ważne wskazówki, więc warto go czytać) + lista składników + przygotowanie. W tym momencie będą nas interesować punkty pierwszy i ostatni. Otóż, drodzy blogerzy kulinarni, musicie się zdecydować, która forma będzie obowiązywać na Waszym blogu. A do wyboru macie kilka:

Nie jest istotne, którą formę wybierzecie – to kwestia indywidualnych upodobań. Ale spróbujcie konsekwentnie się jej trzymać. Ewentualnie we wstępach stosujcie jedną, a w opisie przygotowania potrawy – drugą.

Uważaj, jak piszesz! Błędy językowe na blogach kulinarnych kolejność składników

Kolejność składników

To nie jest żadna porada językowa, ale czysta prywata. Bardzo Was proszę, wypisujcie składniki w takiej kolejności, w jakiej są używane w przepisie. To niesamowicie ułatwia pracę w kuchni. Nie ma nic gorszego niż długa lista składników, z której najpierw musimy wybrać drugi, potem dziewiąty, następnie wracamy do pierwszego, żeby wymieszać go z piątym.

Chyba że przepis sprowadza się do słów: „wymieszaj wszystkie składniki”, jak w przypadku podpłomyków. Wtedy kolejność ich wypisywania nie ma żadnego znaczenia.

Uważaj, jak piszesz! Błędy językowe na blogach kulinarnych nazwy win i szczepów winnych

Nazwy potraw – małą czy dużą literą?

Nazwy potraw zapisujemy małymi literami. Kropka.

Nazwy potraw w obcych językach również zapisujemy małymi literami, np. bouillabaisse, foie gras, crème brûlée, piña colada itp.

Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, kiedy mamy do czynienia z nazwą własną. Napiszemy więc: whisky Johnnie Walker, ponieważ chodzi tu o konkretną markę. Podobnie nazwy drinków otrzymają duże litery, i to wszystkie ich człony: Krwawa Mary, Żelazna Kurtyna czy Zemsta Barmana. Uwaga na wina! Nie mylmy nazw własnych z nazwami szczepów winnych, te pierwsze są duże, drugie małe, czyli Leap of Faith Shiraz Cabernet (nazwa własna), ale cabernet, chardonnay, merlot itp. (szczepy).

Możemy za to zapisywać małymi literami nazwy, które weszły na stałe do języka i zatraciły swoje pierwotne znaczenie, jak sałatka cezar albo sos worcester, choć wciąż duże litery w tych nazwach są bardzo często spotykane. W takich przypadkach podejście ortodoksyjne nie jest wskazane – jeśli imię „Cezar” albo nazwa miasta „Worcester” nie przejdą Wam przez klawiaturę pisane małą literą, wstawcie dużą i nie przejmujcie się tym zbytnio.

Uważaj, jak piszesz! Błędy językowe na blogach kulinarnych nazwa marki i nazwa produktu

Marka a pojedynczy produkt

Skoro już jesteśmy przy małych i dużych literach, to wyjaśnijmy sobie od razu pisownię, która wzbudza wiele kontrowersji. Jeśli mówimy o marce (nazwie własnej), stosujemy dużą literę. Ale już produkty, które swoje miano wzięły od nazwy marki, będą zapisane w całości małymi literami.

Powiemy więc, że najlepszy drink na świecie to Żelazna Kurtyna, ale że wczoraj na imprezie wypiliśmy cztery żelazne kurtyny. Podobnie jak kupujemy samochód marki Toyota, ale po mieście jeździmy już swoją wymarzoną żółtą toyotą.

Uważaj, jak piszesz! Błędy językowe na blogach kulinarnych jak zapisywać nazwy blogów

Nazwy restauracji i nazwy blogów

Obiecuję, że to będą już ostatnie nazwy własne na dziś. Z restauracjami sprawa jest prosta:

  • wszystkie ich człony z wyjątkiem przyimków i spójników piszemy dużymi literami, np. Gościniec Sielska Chata czy Miód i Wino,
  • jeśli przyimek jest na początku nazwy, wtedy też będzie duży, np. U Lecha, Pod Filarkami (ale już Bar pod Filarkami).

Nazw restauracji nie trzeba brać dodatkowo w cudzysłów – duże litery wystarczą, żeby je wyróżnić na tle całego zdania.

Problem będziemy mieć z tymi zakończonymi na ’s. W dopełniaczu ’s teoretycznie znika, powiemy więc, że idziemy do McDonalda, a nie McDonald’sa. W mianowniku zresztą też można pisać McDonald. Ta reguła zaczyna trochę zgrzytać, gdy mówimy o takich nazwach jak Jack Daniel’s (tak, wiem, że to nie restauracja, ale zasada pisowni jest podobna) albo Harrod’s. Idę do Harroda? Piję jacka daniela? Nie brzmi to najlepiej. Zapamiętajcie więc, że wzorcowo ’s usuwamy, ale na co dzień możemy mówić i pisać o daniel’sie.

Co do blogówich nazwy możemy potraktować jak tytuły, wtedy zapiszemy je:

  • kursywą, bez cudzysłowu, jak tytuły książek, np. Moje wypieki,
  • antykwą (czyli pismem prostym, „nieskursywionym”), w cudzysłowie, jak tytuły czasopism, np. „Moje Wypieki”.

Zauważcie, że w tych dwóch przykładach inaczej rozłożyły się małe/duże litery. W tytułach książek tylko pierwsza litera jest duża, w czasopismach – wszystkie z wyjątkiem przyimków i spójników. Podobną analogię można stosować do blogów.

Powyższe formy zapisu nazw blogów to alternatywy podane przez językoznawców, a oni czasem mijają się z życiową praktyką. Najczęściej spotkacie w sieci zapis dużymi literami, bez cudzysłowu i bez kursywy – jak w przypadku nazw restauracji (czyli np. Moje Wypieki). I naprawdę nie ma powodu, żeby traktować to rozwiązanie jako błędne. Tylko zastanówcie się, co zrobicie, kiedy przyjdzie Wam się zmierzyć z dłuższą nazwą, chociażby Kuchenne Wzloty i Upadki Młodej Mężatki. Może jednak lepiej posłuchać językoznawców…

Uważaj, jak piszesz! Błędy językowe na blogach kulinarnych wege eko bio

Eko, wege i super

Przykro mi. Przykro mi, bo wiem, że to, co zaraz napiszę, będzie wyglądać tragicznie. Wspominałam o tym już zresztą w tekście o zasadach językowych, których nie lubię. Cząstki typu wege, eko, super, mini i inne, jeśli stoją przed rzeczownikiem, piszemy łącznie, czyli ekowarzywa, wegesernik, superziarna, minimarchewki itp. Jeśli chcecie uniknąć takich koszmarków, przerzućcie te cząstki na koniec i mówcie o warzywach eko, serniku wege itp. Zawsze można też na starą modłę nazwać warzywa po prostu ekologicznymi, ale komu by się chciało tyle pisać…

Uważaj, jak piszesz! Błędy językowe na blogach kulinarnych rzeczowniki męskie nieżywotne

Biernik, czyli kłopotliwa końcówka -a

Nazwy warzyw czy potraw to w wielu przypadkach rzeczowniki męskie nieżywotne. A te rzeczowniki mają nieco kłopotliwy biernik. Otóż może on być równy mianownikowi albo może przybrać końcówkę -a. Magiczne -a w bierniku jest różnie oceniane:

  • czasem to jedyna słuszna forma (np. wyrzuciłem papierosa, a nie papieros),
  • czasem jest zupełnie niepoprawne (np. napisałem list, a nie lista),
  • a czasem można mówić tak lub tak (tyle że forma mianownikowa, czyli bez -a, będzie w takim wypadku zawsze staranniejsza).

Nazwy potraw i produktów spożywczych należą – na szczęście! – do tej trzeciej grupy. A to oznacza, że zazwyczaj możemy sobie wybrać, czy kroimy pomidor czy pomidora, jemy kotlet czy kotleta itp. Tylko z tortem uważajcie – zawsze kroimy TORT, nie torta! Tort w ogóle nie łączy się z -a, w dopełniaczu mówimy: tortu.

Inaczej będzie ze zwierzętami, które co prawda na talerzu są już mało żywotne, ale język się tym specjalnie nie przejmuje (co za makabryczny żart, wybaczcie…). One biernik mają równy dopełniaczowi, a to oznacza, że jemy kurczaka, a nie kurczak. Ale to jest raczej oczywiste.

Uważaj, jak piszesz! Błędy językowe na blogach kulinarnych zapis liczb

Około i liczby

Chwila dla matematyki. Zapamiętajcie kilka prostych zasad językowych, które są notorycznie łamane na blogach kulinarnych, ale też w wielu innych tekstach. A wcale nie są bardzo skomplikowane.

  • około łączy się z dopełniaczem (kogo? czego?), czyli rosół gotujemy około (czego?) pięciu godzin, a nie około (co?) pięć godzin
  • nie ma 5 gram, jest 5 gramów!
  • skróty miar i wag piszemy bez kropek, czyli kg, g, l, ml
  • skróty dotyczące czasu wyglądają następująco: minuta [min], sekunda [s], godzina [g. albo godz.] – godzina nie jest jednostką oficjalną, tylko potoczną, może dlatego ma inny zapis, z kropkami
  • skróty z kropkami: minimum [min.], maksimum [maks. albo max., chociaż częściej pisze się max i nikt się nie oburza]

Uważaj, jak piszesz! Błędy językowe na blogach kulinarnych mielić czy mleć

Jak to zapisać?

Na koniec krótka piłka – większość nazw potraw i składników dań, nawet tych obcego pochodzenia, została już skodyfikowana i zapisana w słownikach. A skoro tak się stało, to uszanujmy wysiłek językoznawców i piszmy poprawnie. Czyli jak? Na przykład:

  • humus, a nie hummus,
  • zemleć, a nie zmielić (choć ta druga forma bywa określana jako potoczna),
  • (ta) pomarańcza, a nie (ten) pomarańcz,
  • (to) winogrono, a nie (ten) winogron,
  • (ten) seler, a nie (ta) selera,
  • (ten) por, a nie (ta) pora,
  • cukier wanilinowy albo cukier z wanilią, a nie cukier waniliowy,
  • opakowanie wiórków kokosowych, a nie wiórek.

Bywa też, że poprawne są dwie formy, chociażby:

  • kopiasty albo kopiaty,
  • whisky albo whiskey (choć kiedyś tylko whisky),
  • rodzynek albo rodzynka.

To jeszcze nie wszystko! Język blogów kulinarnych jest tak złożony, że nie da się go zamknąć w jednym artykule. A to oznacza, że będzie na ten temat jeszcze jeden post*, nie możemy przecież porzucić blogerów kulinarnych w połowie zabawy.

* Pamiętajcie, że jeśli mówimy o poście w sensie „pokarmowym”, odmieniamy go: postu, ale w przypadku artykułu na blogu nie można przegapić kolejnego posta!

Macie swoje blogi kulinarne? Pochwalcie się nimi w komentarzach!

11
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Ewa PopielarzDusiaizaMaratDorota Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dusia
Gość

Świetny wpis, bardzo przydatny 🙂 zapisuję sobie i czekam na część nr 2 😀

iza
Gość
iza

Cukier wanilinowy czy cukier waniliowy? To nie ten sam produkt 🙂 Wanilinowy to aromat sztuczny, a wanilia… Mniam!

Marat
Gość
Marat

Patrząc na temat to chyba dobrze że przestałam pisać bloga :p Ostatnio mam problem jeszcze z brokułem ( brokułami?), natchnelas mnie żeby zajrzeć do słownika;)

Dorota
Gość

Ewa, dziękuję Ci za ten wpis zawsze zastanawiam się jak pisze przepisy czy pokrój ogórek czy ogórka 😂😂😂 no i noebwiedzialam, że wiórków ( dziwnie to dla mnie brzmi) zawsze pisałam wiórek 🙈🙊🙈🙊 pewnie jakbyś zależała do mnie to wyspałam mnóstwo jeszcze innych “gwiazdek”..