Press enter to begin your search

Baśnie braci Grimm – prawdziwe historie

Baśnie braci Grimm prawdziwe historie

Baśnie braci Grimm – prawdziwe historie

Ile macie w domu wydań baśni braci Grimm i innych autorów? My – mnóstwo. Większość to słodkie, kolorowe, cukierkowe imitacje najbardziej popularnych historii. Są wygładzone i „bezpieczne” – żeby dzieci czasem się nie wystraszyły. Nie mówię, że to źle. Moja 5-letnia córka jest teraz na takim etapie, że znajduje coś, czego może się bać, w dosłownie każdej historii. Nie będę jej czytać Grimmów w oryginale. Ale czasem aż zgrzytam zębami, kiedy widzę, jak bardzo okrojone są baśnie w kolorowych wydawnictwach dla dzieci.

Różowa seria vs baśnie braci Grimm bez cenzury

Możecie sobie wyobrazić, jakie było moje zdumienie, kiedy otworzyłam książkę z różowej serii „Księżniczki” wydawnictwa Olesiejuk. Gdybym była w księgarni, zrobiłabym wszystko, żeby nie zabierać tych książek do koszyka – za dużo brokatu. Ale zostawili je nam poprzedni właściciele naszego domu, więc czasem czytamy je dzieciom.

Nad warstwą językową nie będę się rozwodzić. Tego typu książki to nie jest literatura najwyższych lotów. Zazwyczaj parafrazuję w trakcie czytania, bo niektórych zdań po prostu nie da się wymówić, tak straszne są stylistycznie. Ale sama fabuła – to naprawdę zaskoczenie! Porównałam ją z wersją „nieocenzurowaną” baśni Grimmów, wydaną trzy lata temu przez wydawnictwo Albatros, i okazuje się, że historia jest przytoczona prawie jeden do jednego!

Udowodnię Wam to na podstawie Królewny Śnieżki:

Tak samo

W różowej serii mama królewny marzy o córce i opisuje ją słowami:

Tak bardzo chciałabym mieć córeczkę o skórze tak białej jak śnieg, włosach tak czarnych jak heban i ustach czerwonych jak krew.

U Grimmów w oryginale było tak:

Chciałabym mieć córkę o skórze białej jak śnieg, wargach czerwonych jak krew i włosach czarnych jak heban.

Krew?! I dzieci się nie przestraszą? Otóż okazuje się, że nie – nawet nie mrugnęły okiem. Krew jest czerwona, wszyscy to wiedzą. Przecież nie musi od razu kojarzyć się z czymś strasznym, to normalny płyn fizjologiczny, nie ma się czym ekscytować.

Baśnie braci Grimm prawdziwe historie

Zmiana

Autorzy różowej książeczki poddali się sile tradycji (a właściwie sile Disneya), dobierając słowa, jakie zła macocha wypowiada do zwierciadła:

Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?

I bardzo dobrze. W fabule nic to nie zmienia, a dzieci pewnie znają to zapytanie w takiej właśnie formie, więc tym milej będzie im się słuchało opowieści. U Grimmów te słowa brzmią następująco:

Zaklinam cię, zwierciadło, zaklinam się znów! | Kto jest najpiękniejszy, mów!

Zmiana

W różowej serii rycerz (a nie myśliwy) zabiera Śnieżkę do lasu, gdzie ma ją zabić. Nie ma mowy o tym, że macocha rozkazała mu na dowód wykonanego polecenia przynieść płuca i wątrobę dziewczynki. Przyznacie, że to już by była lekka przesada w odniesieniu do różowej książeczki dla dzieci. Jak pamiętamy z oryginału, myśliwy zaniósł królowej wnętrzności dzika. Po czym macocha kazała je dobrze przyprawić, obtoczyć w mące i usmażyć, a następnie je zjadła…

Baśnie braci Grimm prawdziwe historie

Tak samo

Śnieżka uciekła do lasu, trafiła do chatki krasnoludków i w zamian za gościnę zgodziła się prowadzić im dom: zamiatać, sprzątać, gotować, słać łóżka, prać pościel, szyć, robić na drutach, cerować skarpetki… Jak to pięknie podsumował jeden z krasnali u Grimmów:

(Wtedy) możesz z nami mieszkać, kochanie, i niczego ci nie zabraknie.

Zwierciadło zdradziło królowej miejsce pobytu Śnieżki i wściekła macocha postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Trzy razy próbowała zabić dziewczynę. Trzy razy! Nie przyszła od razu z zatrutym jabłkiem, jak to jest przedstawiane w wielu wydaniach tej baśni. Różowa seria przytacza wszystkie trzy próby:

  • podduszenie jedwabną tasiemką (u Grimmów to taśma od gorsetu, w różowej książce królowa działa nieco bardziej drastycznie [!] i zaciska Śnieżce pętlę na szyi – może autorzy uznali, że dzieci w XXI wieku nie wiedzą, co to gorset),
  • wbicie w głowę zatrutego grzebienia,
  • podanie zatrutego jabłka (w obu książkach czarownica-macocha gryzie niezatrutą połowę, a Śnieżce dostaje się część, która pozbawia ją życia).

Za pierwszym i drugim razem krasnoludki uratowały dziewczynę – poluzowały tasiemkę i wyjęły z jej głowy grzebień. Za trzecim to się nie udało, bo nie znalazły niczego, co mogło pozbawić ją życia! Nie przyszło im do głowy, żeby zajrzeć Śnieżce do gardła. U Grimmów próbowały co prawda wlać jej do ust kroplę winiaku, ale to w niczym nie pomogło.

Baśnie braci Grimm prawdziwe historie

Tak samo

Śnieżka została złożona do szklanej trumny, którą zauważył przechodzący tamtędy zupełnie przypadkiem królewicz. Takie to były czasy – przystojni, bogaci młodzieńcy błąkali się po lasach i wystarczyło kręcić się w okolicy i w miarę dobrze wyglądać, by ustawić się do końca życia.

Myślicie, że książę z bajki pocałował Śnieżkę i zdjął z niej czar? Nic z tych rzeczy. Królewicz chciał kupić od krasnali trumnę, żeby wziąć ją do zamku i móc patrzeć na martwe ciało pięknej dziewczyny. Krasnale pieniędzy nie przyjęły, ale Śnieżkę oddały – w końcu nie mogła im już gotować i sprzątać, więc rozstały się z nią bez żalu.

W różowej serii nie ma co prawda mowy o pieniądzach, ale poza tym historia jest identyczna. Słudzy królewicza, niosąc trumnę, potykają się na nierównym terenie, a wywołany tym wstrząs sprawia, że z gardła Śnieżki wypada zatruty kawałek jabłka. I teraz uważajcie – u Grimmów dziewczyna po przebudzeniu pyta zdumiona:

Wielki Boże, gdzie ja jestem?!

Na co książę odpowiada błyskotliwie:

Ze mną!

Jadą do zamku, planują ślub i już prawie mogą zaczynać żyć długo i szczęśliwie, ale na horyzoncie jeszcze raz pojawia się macocha…

Baśnie braci Grimm prawdziwe historie

Zmiana

I tu autorzy różowej książeczki wymiękli. Zwierciadło znowu wygadało królowej, gdzie znajduje się Śnieżka. Przerażona macocha, przekonana, że to niemożliwe – przecież udało jej się zabić dziewczynę – jedzie do pałacu i widzi młodych na weselu. Różowa seria podaje, że królowa:

Odwróciła się na pięcie i zaczęła biec przed siebie, krzycząc wniebogłosy. I już jej nigdy nikt więcej nie widział.

Tymczasem u Grimmów sprawa ma się zgoła inaczej:

W ogniu umieszczono parę żelaznych trzewików, a gdy rozgrzały się do czerwoności, wyjęto je szczypcami i postawiono na podłodze. Złą królową zmuszono, by je włożyła i tańczyła w nich, póki nie padła martwa.

Uroczo, prawda?


To szczegółowe przytoczenie losów Królewny Śnieżki miało jeden cel – chciałam pokazać, że nawet najbardziej niepozorna, kiczowata książeczka dla dzieci może kryć w sobie niesamowite bogactwo. Rysunki z różowej serii może nie rozwiną w Waszych dzieciach wysublimowanego poczucia estetyki, język nie przyprawi o drżenie (chyba że z rozpaczy), ale przynajmniej maluchy będą miały okazję poznać prawie nieokrojoną wersję XIX-wiecznej baśni! To naprawdę cenne doświadczenie w czasach, kiedy dzieci wyrastają w przekonaniu, że wszystkie baśnie świata napisał Walt Disney.

Ciekawostka!

Czy wiecie, że w pierwszym wydaniu baśni braci Grimm (1812) zła królowa była matką Śnieżki? Dopiero w roku 1819, w drugiej edycji, została przemianowana na macochę. Bracia sami się ocenzurowali.

  • Znam „prawie-wersję” Grimmów choć nigdy oryginału nie czytałam. Czy to znaczy, że moje wydanie też było nieokrojone?

    • To dobra wiadomość 🙂 Znaczy, że nie wszyscy tną drastycznie. Moje wydania baśni nie miały tyle szczęścia. Ale to książki dla małych dzieci – może w tym rzecz.

  • Cieszę się, że nie tylko ja parafrazuję 🙂 Książeczki dla dzieci z pewnością pozwalają mi doskonalić tę umiejętność.

    Czytałam Grimmów bez cenzury i z radością odnalazłam wiele znanych mi, a teraz pomijanych w baśniach elementów. Na pewno podsunę kiedyś córce tę nieco bardziej krwawą wersję, ale za jakiś czas. Na razie róż i brokat na tapecie 🙂

    • Róż i brokat to elementy trudne do wyeliminowania 🙂 Kiedy jeszcze nie miałam dzieci, nie lubiłam różowego koloru. W ciąży zapierałam się, że moja córka będzie chodziła we wszystkich kolorach, ale nie w różowo-cukierkowym. A potem córka podrosła i wszystkie moje plany wzięły w łeb, bo ona kocha falbany, tiule, róż i brokat 🙂 No i co zrobię, jak nic nie zrobię? 😀

      • Mogę się śmiało pod tym podpisać. Miałam podobne plany. Córa je szybko zweryfikowała 🙂